kurs holenderskiego

Kurs online języka holenderskiego w TTC

onlineNie musisz kupować książek! Kurs języka niderlandzkiego online to połączenie klasycznej nauki z nauczycielem przez SKYPE/Zoom i wirtualnej nauki na e-platformie. Mając smartfona materiały do nauki masz zawsze przy sobie.

Kurs online indywidualny lub w grupie

Kurs prowadzony jest przez nauczyciela w czasie rzeczywistym na SKYPE lub ZOOM. Umawiasz się z nauczycielem na lekcje w pasującym Ci terminie (jeśli masz kurs indywidualny) lub Ty dopasowujesz się do grupy. Kurs online przynosi szybkie efekty, które są porównywalne z kursem stacjonarnym. Dodatkowym atutem jest możliwość nauki bez wychodzenia z domu. Nie musisz kupować książek!
Na kursie online masz spotkania na SKYPE lub ZOOM z nauczycielem, który regularnie sprawdza Twoje postępy, co jest z pewnością i wsparciem merytorycznym i „popchaniem” Cię do dalszej nauki. Nauczyciel jest podporą w chwilach, kiedy czujesz, że „siada” Ci motywacja. Poza nauką na e-platformie masz, więc kontakt z osobistym nauczycielem. 
Na każde Twoje spotkanie z nauczycielem przygotuj się na:
1. Rozmowę w języku niderlandzkim.
2. Ćwiczenie pisemne.
3. Wyjaśnienie zawiłości gramatycznych, które sprawiają najwięcej trudności.

Pytania możesz zadawać po polsku. Ale jeśli sądzisz, że sporo już umiesz po holendersku, nie musisz zaczynać nauki od pierwszego modułu dla całkowicie początkujących.
Zobacz jak wygląda nasz kurs online na kanale YOU TUBE. 

Kurs języka holenderskiego online w grupie

Spotkania z nauczycielem i kursantami z grupy odbywają się wg grafika na SKYPE/ZOOM. Nie musisz kupować książek! Masz dostęp do e-platformy z wirtualnym nauczycielem (o wartości €160,00)
Kurs prowadzony jest przez nauczyciela w czasie rzeczywistym na SKYPE lub ZOOM. To NIE są lekcje do oglądania na YouTube, (na kanale YouTube szkoły znajdziesz kilkadziesiąt gratisowych filmów pomagających Ci przyswoić sobie język holenderski). Masz kontakt z innymi kursantami i nauczycielem.
Lekcję masz raz w tygodniu i trwa ona 2 godziny. Jeden moduł to 10 lekcji. W sumie masz 20 godzin nauki z nauczycielem.
Dostajesz bezpłatny dostęp do e-platformy. Lubisz drukowane podręczniki? To dodatkowo możesz zakupić sobie podręczniki do nauki języka niderlandzkiego z bardzo atrakcyjnym rabatem w sklepie internetowym https://talentraining.nl/shop/pl/ ale nie musisz.
Wielkość grupy: maksymalnie 7 osób.
Pytania możesz zadawać po polsku. Ale jeśli sądzisz, że sporo już umiesz po holendersku, nie musisz zaczynać nauki od pierwszego modułu dla całkowicie początkujących. Sprawdź termin rozpoczęcia się kursu na Twoim poziomie https://www.talentraining.nl/plan-kursow/.
Opis poziomów znajdziesz tutaj .

Tylko w Talen Training Centrum taka unikalna metoda nauki – połączenie lekcji z nauczycielem w klasie przez SKYPE/ZOOM i nauki na e-platformie polsko-holenderskiej.

FEEDBACK

Na lekcji nauczyciel sprawdza Twoje umiejętności, poprawia, podsumowuje i dodaje swój komentarz, tak abyś wiedział/a nad czym się musisz skupić. To bardzo ważny element lekcji online.

ĆWICZYSZ UMIEJĘTNOŚĆ MÓWIENIA

Mówienie to podstawowa umiejętność, która wymaga dużej ilości ćwiczeń. Nawet, jeśli jesteś nieśmiały/a, to nauczyciel zachęci do mówienia włączając Cię do dyskusji lub zadając Ci bezpośrednie pytania.

CZYTANIE I PISANIE

Te umiejętności, oprócz mówienia, są istotne. Trudno poznawać język niderlandzki tylko i wyłącznie ćwicząc mówienie. Często musisz coś napisać lub przeczytać. Czy to wiadomość czy instrukcję czy maila.
Nauka online w TTC działa. Ucz się zawsze i wszędzie. Śledź swoje postępy. Zachowaj motywację dzięki nagrodom zarówno wirtualnym jak i z ust nauczyciela.

ZOBACZ, JAK TO ROBIMY

1. Gwarancja wysokiego, profesjonalnego poziomu nauczania.
2. Od 2014 roku oferujemy naukę na e-platformie i dlatego posiadamy bardzo duże doświadczenie.
3. Bogata oferta
Zależnie od Twoich potrzeb i możliwości oferujemy realizację kursu w różnych wariantach.
Kurs online grupowy: 10 x 120min, łącznie 20 godzin.
 
Kurs online indywidualny:
Wariant STANDARD: 2 x 15 min + 8 x 30 min, łącznie 4,5 godziny.
Wariant LUX: 2 x 15 min + 8 x 45 min, łącznie 6,5 godziny.
Wariant EXCLUSIVE:   2 x 15 min + 8 x 60 min, łącznie 8,5 godziny.

4. Gwarancja zadowolenia
Jeśli po 15 minutach pierwszej lekcji online stwierdzisz, że nasz kurs jednak nie jest dla Ciebie – mija się z Twoimi potrzebami lub oczekiwaniami, zwrócimy Ci pieniądze
 
Zapisz się teraz.

Masz nienormowany czas pracy? Mieszkasz „na odludziu”? A może najzwyczajniej w świecie nie jesteś fanem tradycyjnych metod nauczania? Kochasz wyzwania? Krępujesz się w grupie? Irytuje Cię powolna nauka? Albo wręcz przeciwnie – masz dość nerwowego pośpiechu na lekcjach? To
wszystko właśnie przestało być problemem, bo u nas znajdziesz innowacyjny kurs języka holenderskiego online. Wystarczy, że masz dostęp do internetu i konto Skype lub ZOOM.
Program kursu składa się z 8 modułów. Każdy moduł to przejrzyste i rzetelne materiały do nauki. Między jednym, a drugim modułem możesz sobie zrobić przerwę. 

Zapraszamy. Zapisz się teraz.

Do zobaczenia na kursie, pozdrawiam i trzymaj się zdrowo.

Teresa Jaskólska 

Gigantyczna szansa na lepsze życie nie tylko dla …

Wszyscy mamy już dość tej korony, ale czy korona ma nas dość? Niestety nie. Dzieci chodzą do szkoły, my możemy jechać do pracy. Niby wszystko wróciło do normalności. Te ostatnie miesiące bardzo zmieniły nasz styl życia. Co niektórzy z nas stracili lub stracą w najbliższych tygodniach pracę. Co niektórzy z nas pracy mają aż za dużo. Trudno przewidzieć, kiedy nasze życie wróci do przed koronowej normalności.

Paweł, mój znajomy, lubi wszystko planować. Zwłaszcza wydatki. Zwykle największe wydatki ma w styczniu. W tym roku jego dziecko idzie do gimnazjum. Wrzesień był potwornie drogim miesiącem. Paweł zna już trochę język holenderski. Jednak chce się dalej uczyć, by w razie, czego móc znaleźć nową pracę i oczywiście nie chce by jego córka …. wstydziła się w szkole, bo wychowawczyni nie rozumie, co tata mówi.
Wrzesień jest miesiącem nowych szans, nowych planów. Już na urlopie Paweł podjął decyzję dalszej nauki. Tyle tylko, że jak mi mówi, kasy brak. Korona odbiła się też na mnie. Na naszej szkole. Chcę jednak pomóc Pawłowi. Nie tylko jemu.
Jak?   30 podręczników do nauki języka holenderskiego dla lekko zaawansowanych w baaaaaardzo niskich cenach.
Zamawiaj w sklepie ( nie miej pretensji do mnie, jak się w tej niskiej cenie skończą).
Wymowa holenderska z nagraniami do ściągnięcia – teraz tylko 5 euro!!!
Mów co chcesz po holendersku z nagraniami do ściągnięcia –teraz tylko 7 euro!!
Gramatyka niderlandzka – teraz tylko 8 euro!!
Masz gigantyczną szansę na lepsze życie. Nawet jeszcze w tym „koronowym” kryzysie.
Trzymaj się zdrowo 🙂

Jesteśmy z Tobą w tym szalonym czasie, choć kursy grupowe są zawieszone.

Codzienne życie każdego z nas wywróciło się do góry nogami. Dzieci nie chodzą już do szkoły.

Jeśli to jest możliwe, to będziemy nadal pracować w domu.  Unikamy kontaktów towarzyskich. Krótko mówiąc, wszystko jest inne. Dla nas, jako szkoły TTC zdrowie naszych współpracowników, naszych kursantów i ich rodzin ma priorytet. Ale mamy również kolejny bardzo ważny cel: utrzymanie prawidłowo i bezpiecznie działającej szkoły.

Będziemy nadal Ci pomagać w nauce języka niderlandzkiego. Życie nie stoi w miejscu. Nie traćmy, więc czasu, którego nam nikt nigdy nie zwróci.

TTC robi wszystko, co w jest naszej mocy, aby zapewnić też pracę nauczycielom.

Aby uniknąć kontaktu fizycznego proponujemy naukę na bezpieczny dystans. Są to kursy online lub z aplikacją na e-platformie. Nie musisz tygodniami czekać, aż życie powróci do normalności by kontynuować swoją edukację. Zarówno kursy online z nauczycielem jak i kursy na e-platformie oferujemy z dużym rabatem do 31 marca.

Jak tylko minie epidemia będą kontynuowane kursy grupowe.  Śledź aktualne wiadomości na FB.  https://www.facebook.com/pg/talentraining.nl/posts/.

Za kilka miesięcy będzie znowu normalnie. Nie trać hartu ducha.

Tego Ci życzy

Team TTC

Gwarantuję, że Cię nauczymy języka holenderskiego!

Początek szkoły to najlepszy moment, aby również zacząć się uczyć języka holenderskiego. Chyba nie masz zamiaru tracić czasu na oglądaniu cudzych sukcesów na FB. Posłuchaj jak Twoje dziecko żongluje holenderskim! Przyznasz, że robi to coraz lepiej. A może pracujesz poniżej własnych kwalifikacji i marzysz o zmianie? Najwyższy czas to zrobić.

Wybierz dogodny termin i miejscowość, w której chcesz się uczyć i dołącz od grupy osób, które chcą  pracować we własnym zawodzie, rozmawiać w urzędach po holendersku, widzieć podziw w oczach kolegów i koleżanek w pracy i właściwie… czuć się swobodnie w każdej sytuacji. 

Specjalnie dla Ciebie mamy całą gamę możliwości. Z nami uczysz się efektywnie, zabawnie, wszechstronnie, zawsze i wszędzie gdzie chcesz! 

 

Masz ochotę na przygodę? Takiej kombinacji nie znajdziesz w żadnej innej szkole w Holandii. Jako jedyni,  poza lekcjami na kursie stacjonarnym,  dajemy Ci dostęp na nauki 24/7. W smartfonie czeka na Ciebie wirtualny nauczyciel z dużymi kompetencjami i anielską cierpliwością.

Najnowocześniejsza forma nauki dla lubiących nowości i nienawidzących nudy. Kurs masz zawsze przy sobie. Możesz go przełączać z jednego urządzenia mobilnego na drugie. A raz w tygodniu wpadniesz na lekcje grupowe z nauczycielem, który dodatkowo będzie Cię motywował do niebotycznych sukcesów.

Kurs na e-platformie podzielony jest na moduły. Każdy moduł to 40 godzin zabawy, gry, teorii, ćwiczeń i testów. Uczysz się, kiedy chcesz, gdzie chcesz i jak długo chcesz! To jest właśnie e-learning. Nikt Cię nie pogania! Niezależnie od tego, czy powtórzenia wymagają ćwiczenia pisemne czy ustne, możesz do nich wracać nieskończenie wiele razy! System na bieżąco ocenia, co umiesz. Możesz anonimowo porównać się z innymi. Fajnie, prawda?

A to jeszcze nie wszystko! Zabiliśmy nudę – Twojego największego wroga. Ćwiczenia są ciekawe i różnorodne. Znajdziesz rozsypanki wyrazowe, krótkie dyktanda, ćwiczenia wielokrotnego wyboru (multi-choice) i wiele innych. Oglądając animacje filmowe nie tylko się uczysz, ale relaksujesz się i bawisz.

Nauczymy Cię mówić w błyskawicznym tempie. Bądź kowalem własnego sukcesu! Nie trać czasu, zarezerwuj miejsce teraz! Wypełnij już dziś formularz zgłoszeniowy.

Gwarancja Twojej jakości to kurs z certyfikatem TTC wystawiony zgodnie z unijnymi normami CEF. TTC znajdziesz w CRKBO, państwowym rejestrze szkół w Holandii gwarantujących jakość nauki. Wydajemy faktury uznawane przez niderlandzki urząd podatkowy (belastingdienst) – koszty nauki możesz odliczyć od podatku.

www.talentraining.nl

Dr Teresa Jaskólska Schothuis + team TTC Talen Training Centrum

P.S. Masz pytania? – Zadzwoń lub napisz. Zapraszamy od poniedziałku do soboty. Ponad 5 tysięcy Polaków nauczyliśmy już języka holenderskiego, więc CIEBIE też nauczymy. Gwarantuję Ci to.

„Robiąc biznes, pozostań sobą”

 

Takiej i wielu innych rad udziela moja dzisiejsza rozmówczyni Monika Boomgaard, właścicielka firmy doradczej CONDIBLE. Na co dzień jako profesjonalistka z doświadczeniem w dużej korporacji pomaga przedsiębiorcom rozpocząć i skutecznie rozwijać własne firmy na terenie Holandii. Buduje strategie biznesowe i zaufanie klientów. Jej motto to „Just do it”.

 

 

Teresa: Moniko, przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tutaj podjęłaś naukę?

Monika: Moja droga do Holandii prowadziła przez Brukselę, a Belgia była już drugą „zagranicą”, w której pracowałam, ponieważ wcześniej mieszkałam przez jakiś czas w Londynie. Uważam, że wspaniale jest być „obywatelem świata”, ale też dobrze jest się „czuć jak w domu”. Dość szybko zdałam sobie sprawę, że brak znajomości języka kraju, w którym się żyje, nie pozwoli mi cieszyć się w pełni ani jednym ani drugim. Dlatego też już w Brukseli podjęłam naukę flamandzkiego. Przeprowadzając się do Holandii, czułam, że dzięki temu mogę się łatwiej zanurzyć w lokalną społeczność.

Po przeprowadzce szlifowałam język holenderski w rozmowach z holenderskimi koleżankami i organizując różnego rodzaju aktywności w mojej okolicy. Z natury jestem organizatorem, można nawet powiedzieć „kaowcem” ;-), ponieważ ważne są dla mnie tradycje i ich kultywowanie. A to wszystko zdecydowanie sprzyjało nauce w działaniu i praktyce.

Zawsze wiedziałam, że bywają sytuacje, kiedy musimy wykazać się formalnie swoimi umiejętnościami i dlatego zapisałam się na kurs języka niderlandzkiego i zdałam egzamin państwowy. Polecam zrobić to wszystkim, którzy myślą o zostaniu w Holandii na stałe – zapewne się przyda, choćby w kontaktach administracyjnych. 

Teresa: Masz własny, świetnie rozwijający się biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Czy uczęszczając na kurs? A może jako samouk?

Monika: Dziękuję za komplement 🙂 Uważam, pewnie jak wielu ambitnych przedsiębiorców, że uznanie klientów zdobywa się odpowiednią jakością produktu połączoną z przebojowością. Języka biznesowego uczyłam się i wciąż uczę w praktyce, żeby nie powiedzieć „w boju”! Niekiedy jest to wyzwanie, któremu – jak śpiewają Holendrzy – towarzyszą bloed, zweet en tranen (krew, pot i łzy). Zwykle jednak używanie języka holenderskiego w pracy jest bardzo satysfakcjonujące, ponieważ robi pozytywne wrażenie na rozmówcy. 

Wszystkim tym, którzy mają wątpliwości polecam wyobrazić sobie sytuację, w której to w Polsce obcokrajowiec mówi do nas po polsku o kwestiach biznesowych. Jestem przekonana, że większość z nas byłaby pełna uznania. Oczywiście nie należy poprzestawiać na  wyobrażeniu i marzeniach o swoim doskonałym holenderskim. 

Dlatego staram się jak najwięcej rozmawiać po holendersku, spotykać ludzi biznesu, czytać prasę biznesową i po prostu uczyć się słów i tekstów na pamięć. Liczę na to, że praktyka uczyni ze mnie mistrza prędzej niż później.

Teresa: Czy Twoim zdaniem  możliwe jest zbudowanie tutaj własnego, dobrze prosperującego biznesu bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej? 

Monika: Trzeba sobie zadać pytanie, kto jest moim klientem i z kim współpracować, aby mieć jak najlepsze efekty w biznesie? Jeżeli mieszkając w Holandii, będę prowadzić sklep internetowy skierowany do polskiego konsumenta albo mój biznes ma międzynarodowy wymiar, to znajomość holenderskiej kultury biznesowej nie będzie mieć wielkiego wpływu na sukces mojej działalności. Jeżeli jednak decyduję się współpracować z Holendrami jako klientami i partnerami biznesowymi, to warto rozumieć tutejsze zasady gry. Uważam jednak, że kwestią drugorzędną jest, czy są to zasady holenderskie, polskie, czy jakiekolwiek inne. Najistotniejsze, że są, do tego nowe i nieznane, a przez to inne. Trzeba więc je oswoić – zrozumieć i starać się respektować.

Warto się rozejrzeć i zobaczyć, jak robią to inni. Wyobraźmy sobie, że np. wchodzimy na mecz piłki nożnej z kijem do golfa i próbujemy grać. Kiedy zrobimy to jeden raz, pewnie może być nawet zabawnie. I nie ma co brać do siebie niedoskonałości swoich „pierwszych razów”. Poczucie humoru jest lekiem na całe zło. Ale ciągłe powtarzanie tego samego „dowcipu” nie jest śmieszne dla nikogo. Dlatego jeżeli widzimy, że coś nie wychodzi nam w kontaktach czy to z klientami czy to z partnerami biznesowymi, pytajmy bardziej doświadczonych, wyciągajmy wnioski, poprawiajmy, modyfikujmy. Im szybciej, tym lepiej. 

Teresa: Jakie widzisz Moniko największe różnice w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Monika: Przed założeniem biznesu pracowałam w korporacji jako analityk finansowy i zajmowałam się m.in. planowaniem strategicznym i budżetowaniem. Nie mam więc doświadczeń w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Uważam jednak, patrząc z doświadczenia osoby tworzącej plany finansowe w międzynarodowych firmach, że język pieniędzy jest uniwersalny. Trzeba mieć jedynie odwagę nazywać rzeczy po imieniu. 

Staram się najpierw zrozumieć drugą stronę (klienta, kontrahenta), tj. jak i gdzie zarabia i jakie są jej koszty, jakie są jej chęci i niechęci, a potem złożyć te informacje ze swoimi danymi i wyjaśnić swój interes. Takie podejście z domieszką poczucia humoru pomagało mi zawsze w kontaktach z ludźmi niezależnie od tego, z jakiego kręgu kulturowego pochodzili i czym się zajmowali. 

Teresa: Masz wielu klientów, wśród nich także holenderskich. Znajomość języka niderlandzkiego jak wspomniałaś jest bardzo dużym atutem. Czy ci klienci sami Cię znaleźli czy dotarłaś do nich dzięki marketingowi w języku niderlandzkim?

Monika: Wspólnie z Darią Kanters założyłyśmy firmę CONDIBLE http://www.condible.com/, która pomaga przedsiębiorcom zacząć i rozwijać dobrze działający biznes. Pomagamy budować strategie biznesowe. To znaczy, że najpierw przedsiębiorca musi nam zaufać i mieć pewność, że dobrze mu doradzimy. Podstawą jest więc nawiązanie relacji. Z holenderskimi klientami robimy to w języku niderlandzkim. 

Odpowiadając więc wprost na Twoje pytanie – tak, marketing offline skierowany do Holendrów prowadzimy po holendersku. Już jakiś czas temu zostałam członkinią, a niedawno przewodniczącą w oddziale Forte organizacji BNI https://www.bniforte.nl/. Skupia ona przedsiębiorców zainteresowanych wzajemnym generowaniem obrotu. Tak nawiązuję kontakty i buduję relacje z holenderskimi klientami. Tam też poznaję innych przedsiębiorców, których usługi mogą być przydatne dla klientów CONDIBLE. Naszymi klientami są również expaci zainteresowani prowadzeniem biznesu w Holandii i wówczas językiem komunikacji jest angielski.

Oczywiste jest, że nasz akcent zawsze będzie stanowić dodatkowy „smaczek” w relacji z klientem. Pamiętajmy jednak, że klient będzie nas wybierać ze względu na jakość naszych usług, a nie perfekcyjny język holenderski. Dlatego też marketing online prowadzimy po angielsku. Chcemy, aby trafiali do nas klienci otwarci i gotowi skupić się na zawartości, jaką od nas otrzymają, a nie tylko na formie. 

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów, aby „przeżyć”?

Monika: W chwilach gdy ciężko jest „przeżyć”, trudno wykrzesać z siebie pozytywne podejście. Dlatego od samego początku warto otoczyć się właściwymi ludźmi, którzy nam pomogą. Dobry sparring partner to podstawa. Należy pytać o pomoc w potrzebie. Nie bać się, ale i liczyć z tym, że inwestycja w siebie, w swój biznes kosztuje, zarówno czas jak i pieniądze. A więc pierwsza rada – nie wychodzi samemu, zorganizujmy sobie pomoc!

Druga rada – pozbądźmy się kompleksów i przekraczajmy granice. Naturalną chęcią jest działanie na znanej płaszczyźnie, ale czasem warto się wydostać z „własnego sosu”. Jeżeli kierujemy produkt czy usługę do Holendrów, zainwestujmy w naukę holenderskiego, dołączmy do holenderskiej grupy networkingowej czy klubu. Moim zdaniem zamykanie się w sferze komfortu nie jest dobra strategią. Wiem, że to jest ogromne wyzwanie – doświadczam tego co tydzień o 6 rano na spotkaniach BNI. Ale powiedziano mi, że jestem pierwszym nieholenderskim przewodniczącym w historii BNI! I widząc, ile mogę dodać do rozwoju tego klubu i ilu zadowolonych klientów dzięki tej aktywności zyskało CONDIBLE.

I po trzecie, nie bez powodu mówi się, że „nie od razu Rzym zbudowano”. Pewne rzeczy, w tym na pewno budowanie biznesu, wymagają czasu i określonych, systematycznych działań, których nie da się przyspieszyć. Tylko niektórych błędów można uniknąć. Niektóre trzeba i warto popełnić. Just do it!

Teresa: Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?

Monika: To, co mówimy naszym klientom: „Przygotuj się, najpierw zrób sam tyle, ile możesz, tak abyś był gotowy zainwestować w pomoc. Jak już będziesz widzieć, co możesz sam, zorientujesz się, czego sam nie zrobisz. Znajdź pomoc w tym zakresie. 

Bądź cierpliwy. Ale… żeby być cierpliwym, trzeba mieć czas i pieniądze. Odpowiedz sobie na pytanie, ile możesz zainwestować w siebie i swój biznes. 

A potem rób biznes tak, jakbyś go robił w Polsce. Po prostu bądź sobą. To samo dotyczy osoby każdej innej narodowości czy zaczynającej biznes po przeprowadzce do Holandii, czy po zakończeniu pracy w korporacji. Polecam lekturę naszego bloga: https://www.condible.com/is-there-life-after-corporate-career/

Teresa: A teraz pytanie już bardziej osobiste – czy, powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju wydania były wcześniej na rynku, przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Monika: Masowo kupuję książki. Uważam, że są pierwszym krokiem w procesie osiągania celów. Najpierw coś przeczytam, zainspiruje się, a potem sprawdzam, jak się rzeczy mają w praktyce. Jeżeli inni działają na tej samej zasadzie, to po przeczytaniu odpowiedniej książki, powinni być w stanie szybciej podjąć właściwe działania, tj. otoczyć się holenderskimi ludźmi biznesu, jeśli to właśnie z nimi chcą ten biznes robić. 

Teresa: Moniko dziękuję za inspirującą rozmowę. Życzę dalszych sukcesów.

Poznanie holenderskiej kultury biznesowej i języka niderlandzkiego zdecydowanie ułatwi Ci pracę.

_mg_6735 Poznanie holenderskiej kultury biznesowej zdecydowanie ułatwi Ci pracę – przekonuje  w dzisiejszym wywiadzie Katarzyna Sytniewska – właścicielka biura doradczego, która pomaga Polakom „zaczynającym” w Holandii. Pomaga w kontaktach z urzędami i innymi instytucjami w tym kraju. Doradza i instruuje, jak działają tutejsze zasady i jak poruszać się w gąszczu nie tylko nowych praw, ale i zwyczajów. Zajmuje się rekrutacją pracowników, wspiera w poszukiwaniu drogi zawodowej. Jej codzienność jest dowodem na to, że ogromną determinacją, odrobiną szaleństwa i pozytywnym podejściem można pokonać wszelkie trudności w życiu. Z sukcesem godzi role businesswoman i mamy. Prywatnie miłośniczka książek, kawy i spacerów.

 

 

 Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tutaj zaczęłaś się go uczyć?

Kasia: Przyjechałam do Holandii w 2007 roku i na początku rozmawiałam tylko w języku angielskim. W niedługim czasie przekonałam się jednak, że jeżeli chcę żyć w tym kraju i rozwijać się zawodowo, muszę nauczyć się holenderskiego. Zapisałam się na kurs językowy w Ede u Ciebie Tereso. Bardzo miło go wspominam i każdemu polecam.

Teresa: Dziękuję, że wspominasz o naszych kursach języka niderlandzkiego i że jesteś zadowolona z nauki w Talen Training Centrum. Ty szybko się rozwinęłaś. Masz już własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Korzystałaś z kursu czy jesteś samoukiem?

Kasia: Cały czas szkolę i doskonalę swój język biznesowy. Uważam, że języka obcego należy się nieustannie uczyć. niderlandzki-od-podstaw-1-rzeczownikiKażdego dnia poznaję coś nowego – coś więcej usłyszę, zrozumiem. Czuję, że tak też się rozwijam.

Teresa: Czy Twoim zdaniem możliwe jest zbudowanie tutaj własnego, dobrze prosperującego biznesu bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Kasia: To zależy na jaki biznes jesteśmy ukierunkowani i jaki jego zasięg planujemy – czy chcemy działać tylko na rynku holenderskim czy w całej Unii Europejskiej. Myślę, że znajomość lokalnej kultury biznesowej zawsze ułatwia  funkcjonowanie, a w niektórych branżach jest wręcz niezbędna. Jednak znam i takie firmy, które mają się świetnie komunikując się wyłącznie w języku angielskim.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Kasia: Niestety nie mam porównania. Zaczęłam prowadzić firmę dopiero w Holandii i znam tylko ten rynek.

Teresa: Jak docierasz do klientów? Czy prowadziłaś marketing w języku niderlandzkim? A może to oni sami znaleźli Twoją firmę?

Kasia: Część obecnych klientów znała mnie już wcześniej. Jednak większość dotarła przez reklamę w języku niderlandzkim na portalach społecznościowych. Głównie współpracuję z biurami pracy oraz firmami, które potrzebują pracowników albo szukają firm jednoosobowych (zzp’er).

Teresa: Wielu klientów uczących się języka niderlandzkiego w TTC osiąga sukcesy na holenderskim rynku. Pomaga im w tym zarówno znajomość języka niderlandzkiego jak i tutejszej kultury. Co Ty poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, ale za mało klientów, aby „przeżyć”?

Kasia: Poradziłabym, aby w takiej sytuacji poszukali przyczyny i zastanowili się nad kilkoma rzeczami: czy klienci znają firmę, czy marketing jest wystarczający – może trzeba zwiększyć jego zasięg albo zmienić formę? Jak mówi mój coach Alena Hielema „trzeba wyjść z kąta, ludzie muszą Cię poznać”. Jeżeli  po takiej próbie działań dalej nie będzie efektów, może warto wtedy skorzystać z fachowej pomocy doradczej.

Teresa: Z perspektywy Twojego pobytu w Królestwie Niderlandów na zakończenie, co chciałabyś poradzić tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z biznesem?

Kasia: Na początek trzeba sie dobrze przygotować – zbadać rynek, sprawdzić, czy jest zapotrzebowanie na nasze niderlandzki-od-podstaw-cz3-cd-1usługi, jak działają konkurenci. Poszukać informacji, jakie są możliwości na rynku holenderskim pod kątem szkoleń biznesowych i kursów językowych. I najważniejsze – nie bać się!

Teresa: Czy Twoim zdaniem powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju publikacje były na rynku, gdy zaczynałaś działalność, przyspieszyłyby rozwój Twojej firmy?

Kasia: Zdecydowanie tak. Myślę, że były by ogromnym ułatwieniem dla początkujących przedsiębiorców. Kiedy zaczynałam rozwijać własną firmę, szukałam tego typu publikacji, znalazłam tylko jedną i to w języku angielskim.

Teresa: Dziękuję za rozmowę i rady dla początkujących przedsiębiorców. Z pewnością niejedna osoba z nich skorzysta. Życzę sukcesów w dalszym rozwoju firmy i doskonaleniu biznesowego języka holenderskiego. Więcej informacji o Kasi znajdziesz na www.sytniewskaconsultancy.nl

Tylko dziecko jest w stanie nauczyć się płynnie mówić w języku niderlandzkim.

Czyżby? Otóż nieprawda! Dorosły szybciej nauczy się języka obcego, bo…. ma o czym mówić!… i wiele metod, które może dostosować do swoich potrzeb!

learnTylko dziecko jest w stanie nauczyć się płynnie mówić w języku obcym. Jest taka książka Glenna Domana „Jak nauczyć małe dziecko czytać”, w której opowiada historię pewnej amerykańskiej rodziny – państwa Smith. Pan Smith dostał pracę w Niemczech i tam uczył się niemieckiego z najlepszymi nauczycielami. Podobnie jego żona. Niestety z niewielkim rezultatem. Za to ich pięcioletni syn, który przebywał z niemiecką nianią, bez trudu opanował ten język, choć nie miał regularnych lekcji.

Jaki wniosek wysnuwa Doman? Taki, że człowiek dorosły nie jest w stanie nauczyć się języka obcego i że w amerykańskich szkołach marnotrawi się setki milionów dolarów na ich uczenie. Czyli co… możecie po przeczytaniu tego przestać się uczyć języka holenderskiego, poddać się, bo i tak się nie uda…?! Nic bardziej mylnego!!!

Przy całym szacunku dla osiągnięć Glenna Domana, jego twierdzenia o nauce języków obcych to totalna bzdura. Znam wiele osób, które nauczyły się mówić po holendersku z wielkim sukcesem  długo po osiągnięciu dorosłości.

Mogę jeszcze przyznać, że tak fantastycznego akcentu jak dziecko, dorosły już się nie nauczy. A precyzując – większość dorosłych się nie nauczy. Ale… co z tego? Czasami słyszę Francuzów, którzy mówią po niderlandzku ze swoim akcentem i często omijają „h”, które  jest przecież w co drugim holenderskim słowie, brzmi to dość komicznie, ale czy to uniemożliwia porozumienie? Nie! I jedni i drudzy tak samo dobrze komunikują się w języku holenderskim.uitspraaktraining-nederlands I o to przecież chodzi!

Co więcej, dorosły nauczy się szybciej języka obcego, w tym także języka holenderskiego. Dlatego, że ucząc się, buduje na tym, co już umie. Tutaj działa prawo obfitości. „Im więcej wiem, tym więcej mogę się nauczyć.” Nowy materiał umieszczam w mojej głowie w odniesieniu do tego, co już wiem. Tak to działa! Inaczej mówiąc, dorosły ma o czym mówić, dlatego nauczy się języka obcego lepiej i szybciej. Ma coś jeszcze – motywację, która ogromnie determinuje jego sukcesy w nauce. I to nie koniec – ma też ogromny wybór metod i form, jakie są dzisiaj dostępne! Nieważne czy jesteś wzrokowcem, słuchowcem, masz mniej czy więcej czasu, dużo pracujesz  albo w niestandardowych godzinach, potrzebujesz holenderskiego języka biznesowego, czy silnie branżowego!

Sprawdź, ile masz możliwości:

Kursy niderlandzkiego

Wywiad z Arturem Mularskim – właścicielem firmy „Majstro Bouw”

artur-mularski

Moim dzisiejszym rozmówcą jest Artur Mularski. Artur jest budowlańcem z takim doświadczeniem, że żadna przebudowa mieszkania nie ma przed nim tajemnic. Potrafi wyczarować łazienki w najbardziej nieoczekiwanym, wymagającym i oryginalnym stylu. A wygląd salonów w jego wykonaniu przyprawia o zawrót głowy!

 

 

Teresa: Czy kiedy przyjechałeś do Holandii znałeś choć trochę język niderlandzki czy dopiero na miejscu podjąłeś naukę?

Artur: Przyjechałem do Holandii 20 lat temu w poszukiwaniu lepszego życia, w czasach gdy wiele osób z branży budowlanej próbowało swoich sił na rynku holenderskim. Zdecydowanie nie sprzyjał on wtedy Polakom. Było naprawdę ciężko. Nie lada wyzwaniem było chociażby kupno materiałów budowlanych w sieciach Bouwmaat czy Pontmeyer. Ponieważ na początku pracowałem na bazie swojej polskiej firmy, bez dokumentu KVK  (holenderski rejestr handlowy dla firm) nie chciano nawet rozmawiać  o sprzedaniu mi czegokolwiek. Z czasem wszystko radykalnie się zmieniło – to sklepy wyszły nam na przeciw, zatrudniły nawet polskojęzyczną obsługę.  Kiedy zaczynałem, nie znałem języka holenderskiego, ale mówiłem po niemiecku. Następnie  poszedłem do szkoły językowej i muszę przyznać, że miło wspominam okres nauki niderlandzkiego.

Teresa: Masz własny, rozwijający się biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłeś się holenderskiego języka biznesowego? Opowiedz proszę swoją historię.

Artur: Moja firma była zarejestrowana od 2000 roku w Polsce, dopiero po 10 latach zdecydowałem się na jej zamknięcie i otwarcie w Holandii, ponieważ moje życie toczyło się tutaj, a kontakty z Polską miałem bardzo sporadyczne. Działanie w branży budowlanej zbudowało we mnie szacunek do klienta i inwestora, nauczyłem się tak konstruować ofertę, aby inwestor miał pełną świadomość, na co idą jego pieniądze i co w zamian będzie miał zaoferowane. To był (i jest) także ogromny trening biznesowego języka holenderskiego. Przez 10 lat prowadziłem projekty na terenie całej Holandii, począwszy od Venlo a zakończywszy w Groningen. Teraz osiadłem w Noord-Holland i od 7 lat pracuję wyłącznie na terenie Amsterdamu i Laren . Moja firma jest bardzo rozpoznawalna zarówno wśród Polaków, jak i wśród Holendrów.   mularski-logo

www.majstro-bouw.nl

Teresa: Czy, Twoim zdaniem, możliwe jest zbudowanie tutaj własnej firmy bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Artur: Hm, to bardzo trudne pytanie. Generalnie budowanie własnego przedsiębiorstwa to ciężka, ciągła praca, która przynosi większe efekty dopiero po kilku latach. Niestety wielu ludzi poddaje się po kilku nieudanych inwestycjach czy innych pechowych wydarzeniach, które spowodowały straty i zbudziły obawę o większe kłopoty finansowe.  Mimo sporego już doświadczenia, cały czas uczę się biznesu, ponieważ wszystko wokół się zmienia. Wydawałoby się, że dobry biznesplan i dążenie do jego realizacji zaplanowanymi krokami to podstawa. Ale trzeba być naprawdę bardzo elastycznym i szybko dostosowywać się do zmieniających się stale indywidualnych potrzeb klientów i inwestorów.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Artur: Zasadnicze różnica to mentalność Polaków i Holendrów, która we wszystkich kwestiach przekłada się na to, jak się zachowują „w pracy”, jaki mają styl, kulturę, przyzwyczajenia itp.

Nie ukrywam, że tutaj zwyczajnie lżej prowadzi się firmę. Sprzyja temu większa życzliwość  i przyjazny stosunek do drugiego człowieka.

Różni nas jeszcze takie podejście do biznesu, że w Polsce chcemy od razu, za wszelką cenę, a najlepiej już w rok, dorobić się domu, auta i sporej sumy na koncie.  Natomiast Holendrzy są spokojniejsi i bardziej cierpliwi, rozkładają efektywność dorobku i swoje oczekiwania na kilka lat, gdy firma zaczyna przynosić zyski.

Teresa: Co poradziłbyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to zbyt mało klientów, aby „przeżyć”?

Artur: Z pewnością ciężką, systematyczną pracę. Pamiętajmy też, że jesteśmy wizytówką własnej firmy. Jest takieniderlandzki-od-podstaw-cz3-cd polskie przysłowie „jak cię widzą, tak cię piszą”. Warto mieć je w tyle głowy, jadąc na spotkanie z klientem czy kontrahentem (szczególnie prosto z budowy…). Podam przykład z własnej branży: nawet jeśli jesteś jednoosobową firmą i bardzo zapracowanym budowlańcem, nie pojawiaj się w roboczym ubraniu na spotkaniu, na którym omawiasz warunki współpracy z inwestorem czy klientem. Wyglądem także okazujesz swoje kompetencje i szacunek do rozmówcy. Takim cię klient zapamięta, jakim cię zobaczy! Przestrzegam przed takim podejściem, bo za dużo można stracić. Konkurencja jest naprawdę spora w naszej branży, a pamiętajmy, że pierwsze wrażenie jest tylko jedno…

Teresa: Na zakończenie, co chciałbyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność ?

Artur: Nigdy nie wolno się zniechęcać, niezależnie od tego ile razy i jak nie wychodzi, warto próbować od nowa, rozwijać się, inwestować w siebie. Rynek się zmienia. Nie można stać w miejscu i czekać, że firma sama się rozwinie w dobrym kierunku.

Teresa: Czy powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy tego rodzaju wydania przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu albo ułatwiły jego prowadzenie?

Artur: Zdecydowanie tak i jeżeli tylko taka książka będzie, chętnie ją przeczytam, jako nowe doświadczenie i wskazówki, jak prowadzić firmę i jak nie popełniać błędów.

Teresa: Arturze, dziękuję bardzo za rozmowę i że znalazłeś czas, szczególnie że masz teraz bardzo gorący okres w pracy. W Holandii jest spora liczba początkujących firm prowadzonych przez Polaków, którzy mają problemy podobne do Twoich lub dopiero je odkryją w trakcie swojej działalności. Tym bardziej dzielenie się doświadczeniami jest bezcenne. Między innymi dlatego zgadzam się całkowicie z Tobą, że spotkania biznesowe są bardzo pożyteczne.

Życzę Ci wielu klientów i rozwoju firmy.

Rozmowa z Franciszkiem Roguskim – prawnikiem specjalizującym się w holenderskim prawie pracy.

franciszek-roguski

 

Dzisiaj rozmawiam z Franciszkiem Roguskim – prawnikiem specjalizującym się w holenderskim prawie pracy, założycielem kancelarii www.Prawnik.nl. Żadna góra nie jest dla niego za wysoka, nie dał się złamać niedoskonałościom w posługiwaniu się językiem niderlandzkim i z wyróżnieniem skończył studia prawnicze w Holandii.

Od 2013 roku prowadzi swoją kancelarię, łączy polską kreatywność z holenderskim pragmatyzmem. Nie bez powodu mówią o nim polonijny Robin Hood. Dla setek polskich pracowników odzyskał zaległe wypłaty od pracodawców. Polak Roku 2016 w kategorii Młody Polak Sukcesu!

 

 

 

Teresa: Przyjechałeś do Holandii znając już język niderlandzki, czy dopiero na miejscu podjąłeś naukę?

Franciszek: Przyjechałem do Holandii w 2001 bez znajomości niderlandzkiego i na początku rozmawiałem tylko po angielsku. Właściwie nie mogę powiedzieć, że podjąłem regularną naukę, bo uczyłem się sam, ale zadawałem w moim otoczeniu wiele pytań o zasady języka holenderskiego. Pamiętam, że rysowałem tabele z odmianą czasowników, czytałem komiksy i z  obrazków starałem się wnioskować, o co mniej więcej chodzi. Oglądałem też kreskówki dla dzieci w wieku przedszkolnym i powtarzałem proste dialogi. Można powiedzieć, że korzystałem właśnie z takich niekonwencjonalnych metod nauki języka. W profesjonalnych  lekcjach niderlandzkiego zacząłem brać udział dopiero w 2011, kiedy byłem na pierwszym roku studiów.
Teresa: Masz własny, świetnie działający biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłeś się holenderskiego języka biznesowego?
Franciszek: Podstawowe słownictwo biznesowe poznałem studiując prawo przedsiębiorcze i podatkowe, podstawy księgowości i negocjacje. Nie uczyłem się holenderskiego języka biznesowego specjalnie na potrzeby swojej firmy, ponieważ nigdy nie było takiej potrzeby. Wszyscy moi klienci to Polacy i zawsze po polsku omawiam z nimi warunki współpracy. Natomiast kiedy w roli ich pełnomocnika żądam zaległych wypłat od ich holenderskich pracodawców, używam bardziej żargonu prawniczego niż języka biznesowego.
Teresa: Czy Twoim zdaniem możliwe jest zbudowanie w Holandii własnej firmy bez znajomości lokalnej  kultury biznesowej?
Franciszek: Teoretycznie tak, ale żeby funkcjonowała ona poprawnie, potrzebne są osoby pośredniczące pomiędzy nią a rynkiem i instytucjami. Przykładem są jednoosobowe firmy budowlane, które w roli podwykonawców podejmują zlecenia swojego polskojęzycznego zleceniodawcy. To powoduje, że nie może on stać się niezależny, ponieważ bez znajomości języka niderlandzkiego i zasad funkcjonowania rynku nie jest w stanie się uwolnić i pracować samodzielnie. Taki podwykonawca niestety nie dyktuje, ani nawet nie proponuje własnych warunków, tylko musi akceptować to, co dostaje. Mamy wtedy właściwie do czynienia bardziej z pracownikiem niż przedsiębiorcą. Taka sytuacja jest z pewnością wygodna na początku, kiedy człowiek uczy się języka niderlandzkiego  i prowadzenia własnej działalności. Pewnie są ludzie, którym  odpowiada to na dłużej i nie będą niczego zmieniać. Ale osoba, która chce osiągnąć coś więcej, będzie szukać możliwości zmiany.
Myślę, że kultury biznesowej może i powinien uczyć się każdy. Dopiero kiedy ją pozna,  ma prawdziwą możliwość budowania własnego biznesu, osadzonego w holenderskich warunkach.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?
Franciszek: Nie prowadziłem nigdy biznesu w Polsce, ale z obserwacji polskich przedsiębiorców widzę przede wszystkim, że w Holandii łatwiej jest zacząć. Nie ma tutaj ZUS-u, ani innych instytucji duszących przedsiębiorstwa w zarodku. Kiedy w Holandii zakłada się firmę i jeśli się (prawie) nic nie zarabia, to się (prawie) nic nie płaci. W Polsce trzeba najpierw odłożyć pieniądze na tzw. start.

Teresa: Co poradziłbyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, ale mimo to za mało klientów, aby „przeżyć”?
Franciszek: „Zmień sposób myślenia i zdobądź więcej klientów.” Warto zastanowić się, kto i dlaczego  jest w stanie dobrze ocenić nasze produkty lub usługi. Oraz co o nich myślą osoby, które ich nie kupują i jaki jest tego powód?

Teresa: Na zakończenie, co chciałbyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?
Franciszek: Powodzenia!

Teresa: Dziękuję za poświęcony czas, rozmowę i rady dla polskich przedsiębiorców. Mam nadzieję, że zmotywują wiele osób do odważnych kroków zawodowych, przekraczania barier i szukania możliwości – nauki języka niderlandzkiego, poznawania realiów holenderskiego rynku i kultury pracy.

 

Rozmowa z Darią Kanters, współwłaścicielką firmy „CONDIBLE”

Dzisiaj rozmawiam z Darią Kanters, którą poznałam w stowarzyszeniu PPW.

daria-kanters

Daria ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim, a następnie aplikację radcowską w Warszawie, uzyskując tytuł radcy prawnego. Skończyła również studia z zakresu prawa europejskiego na Uniwersytecie w Nijmegen. Pracowała w banku GE oraz departamentach bankowości i finansów renomowanych kancelarii prawnych – Baker & McKenzie oraz CMS. Obecnie jest współwłaścicielką firmy „CONDIBLE” www.condible.com  Zapraszam do przeczytania ciekawego wywiadu z Darią.

 

Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tu, na miejscu podjęłaś naukę?

Daria: Kolorowałabym rzeczywistość, gdybym twierdziła, że przyjechałam do Holandii świetnie przygotowana, w tym i w zakresie znajomości języka. Patrząc z perspektywy, wiem, że byłoby mi łatwiej w początkowym okresie po przyjeździe, gdybym jadąc tu, bardziej skorzystała z doświadczenia już tu będących.

Przed przyjazdem do Holandii skończyłam wprawdzie podstawowy kurs holenderskiego, ale raczej uczestniczyłam w nim, powiedzmy, hobbystycznie. Prawdziwą naukę języka, nastawioną na efekty rozpoczęłam już na miejscu. Po przyjeździe zapisałam się na kurs z nastawieniem zdania egzaminu państwowego. Cieszę się, że to zrobiłam, bo pewnie teraz trudniej byłoby znaleźć zapał. Moje doświadczenie wskazuje, więc, że warto uczyć się od początku i to jak najintensywniej, żeby jak najszybciej móc korzystać z efektów nauki.

Teresa: Jesteś wszechstronną kobietą, bardzo zaangażowaną społecznie. Pracujesz w zarządzie w świetnej organizacji Polish Professsional Women in the Netherlands (PPW). Jak Ty znajdujesz na te wszystkie zajęcia czas? (Proszę powiedz coś o PPW).

Daria: PPW www.polishprpfessionalwomen.com to stowarzyszenie, łączące Polki profesjonalistki, chcące rozwijać się zawodowo lub biznesowo w Holandii. Kobiety zrzeszone w stowarzyszeniu łączy chęć spotkania innych ciekawych Polek, wymiany doświadczeń i potrzeba aktywności, mimo trudności, które mogą wiązać się z faktem bycia nie w Polsce. Jedną z wartości stowarzyszenia jest odwaga, a to właśnie dlatego, że członkinie PPW podejmują wyzwania i szukają rozwiązań w nowych sytuacjach.

W stowarzyszeniu jest ponad 100 rewelacyjnych pań. Oczywiście, czekamy na nowe członkinie. Każda znajdzie tu coś dla siebie.

Te, które lubią posłuchać ciekawych wykładów, brać udział w treningach mogą uczestniczyć w comiesięcznych wydarzeniach.

Te, które lubią dzielić się swoimi przeżyciami i doświadczeniami mogą przyjść na spotkania networkingowe oraz śniadania tematyczno-branżowe.

A te, które lubią organizować, mogą zaangażować się aktywnie w działalność stowarzyszenia, jako członkinie-komisarki. Stowarzyszenie działa dzięki energii 30 z nich i bez nich po prostu nie mogłoby funkcjonować.

Dołączyłam do pomysłu zebrania Polek wokół wspólnych aktywności i przyznaję, że bardzo się zaangażowałam, w szczególności w działalność na rzecz społeczności wokół nas – mamy również odrębną komisję odpowiedzialności społecznej i zainteresowanych jej działalnością odsyłam do strony http://polishprofessionalwomen.com/social-responsibility/. Uważam, że ważnym jest otwartość i kontakt z innymi organizacjami międzynarodowymi i holenderskimi. Przez współpracę uczymy się od siebie wzajemnie.

Jeśli chodzi o znajdowanie czasu, to jest to, myślę, kwestia, czerpania satysfakcji w połączeniu z szukaniem sensu w tym, czego się podejmujemy, a potem już „tylko” ustawiania priorytetów 😉

daria-kanters-i-monika

Teresa: Przez wiele lat pracowałaś w dużej korporacji. Od kilku miesięcy prowadzisz własny, kwitnący biznes. Czy posługujesz się w kontaktach z klientami językiem niderlandzkim? W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Czy uczęszczając na kurs? A może, jako samouk?

Daria: Ciągle, nieprzerwanie uczę się holenderskiego. W każdej sytuacji, niezależnie czy jest ona biznesowa, czy też towarzyska. Staram się oddzielić dwie kwestie: to, w czym jestem specjalistką od tego, że być może to, jak o tym opowiadam nie jest tak płynne, jak byłoby gdybym robiła to po polsku. Myślę, że każdy, kto nie działa we własnym kraju wie, że braki „opakowania” powinien kompensować, jakością „wnętrza”. Widzę, że to przynosi efekty.

Uważam, że nauka nowego języka jest połączeniem teoretycznego wysiłku w szkole, czy na kursie z praktycznym treningiem. Z językiem jest jak z biznesem – można i w zasadzie należy się przygotować teoretycznie i najlepiej u specjalisty, ale potem nic nie zastąpi własnego działania. Jasnym jest, że nie będzie od początku gładko, a może nawet zawsze pozostanie trochę chropowato. Chodzi w końcu o te przysłowiowe „plusy dodatnie” i to żeby rozumieć i zostać zrozumianym.

Pomaga mi to, moim drugim językiem, w szczególności zawodowym, jest angielski i łatwo przychodzi mi przechodzenie z holenderskiego na angielski, jeżeli tylko tak jest efektywniej.

W CONDIBLE www.condible.com, który prowadzimy wspólnie z Moniką Boomgaard pomagamy przedsiębiorcom budować strategie biznesowe, bo naszą siłą jest to, że umiemy przenieść lata doświadczenia korporacyjnego i związanej w tym wiedzy, uporządkowania i bezpieczeństwa działania do małego biznesu, który często działa w warunkach większego chaosu i potrzebuje know-how i wsparcia struktury. Nie mówimy jednak, ze naszą największa wartością dodaną jest holenderski. Nasi klienci biorą nas takimi, jakimi jesteśmy, czyli z polskim akcentem i z angielskim, jako alternatywą, gdy tak łatwiej. Ci, którym to nie odpowiada nie staną się naszymi klientami.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie swego, dobrze prosperującego biznesu tutaj w Holandii bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Daria: Odpowiem odrobinę przewrotnie, że uważam, iż jeżeli komuś nie wyjdzie zbudowanie dobrze prosperującego biznesu w Holandii, to pewnie nie z powodu tego, że nie znał teorii holenderskiej kultury biznesowej.

Uważam, że mimo różnic, biznes w Holandii i w innych państwach, w szczególności Unii Europejskiej jest w zasadzie podobny. W końcu ludzie biznesu posługują się tym samym językiem ekonomii.

Oczywiście dobrze jest być świadomym różnic kulturowych. Przez tą świadomość rozumiem przede wszystkim, znajomość własnych reakcji na różnego rodzaju odmienne zachowania. Nie ma co jednak za bardzo skupiać się na różnicach, a w szczególności stereotypach, chyba, że w kontekście unikalnej cechy wyróżniającej nas na rynku w stosunku do konkurencji.

Na początek warto poczytać, popytać innych, którzy mają większe doświadczenie przeprowadzić tzw. teoretyczne rozpoznanie rynku. Dość szybko warto jednak zaprawiać się w boju przez kontakty z tym, co uważamy za odmienne. W ten sposób oswajamy różnice.

Szczęśliwie, przedsiębiorcy to taka grupa, która szybko się uczy i jest w stanie wyciągać wnioski. Albo sami zaobserwują na czym polega różnica i jaki ma wpływ na ich biznes albo zwrócą się o pomoc do kogoś, kto im pomoże pokonać początkowe przeszkody.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Daria: Pracowałam w międzynarodowych firmach, gdzie spotykali się ludzie z różnych środowisk i kultur i gdzie starano się nie podkreślać podziałów „my” i „oni”. Jednego jestem pewna, w kwestii relacji biznesowych nie jest inaczej jak w kwestii innych relacji międzyludzkich – trzeba uporządkować swoje własne przekonania i stereotypy. Warto zacząć więc od siebie i uświadomienia sobie swoich sposobów na prowadzenie biznesu.

Wszystkim expatom biznesowym radzę zapisać się do lokalnych organizacji czy to branżowych, czy to networkingowych. A to po to, żeby mieć szansę otoczyć się tutejszymi ludźmi biznesu i samemu sprawdzić, w jaki sposób się zachowują.

Oczywiście, tu wracamy do kwestii znajomości języka. Dużo łatwiej jest znając holenderski lub angielski.

Teresa: Masz wielu klientów. Czy oni sami Cię znaleźli czy dotarłaś do nich przez prowadzenie marketingu w języku niderlandzkim?

Daria: Marketing online prowadzimy wyłącznie po angielsku. Chcemy, żeby było jasnym, że możemy pracować również po angielsku. Nasza usługa to doradztwo i konsultacje. Ich świadczenie opiera się w ogromnej mierze o zaufanie. Uważamy, że błędem byłoby w przypadku naszego biznesu sprawianie wrażenia, że jesteśmy Holenderkami. Angielski marketing online powoduje, że zwracają się do nas klienci, którym nie przeszkadza praca w międzynarodowym formacie. W takiej sytuacji fakt, że możemy komunikować się również po holendersku jest miłym zaskoczeniem.

Natomiast, jeżeli chodzi o nasze kontakty offline, to większość interakcji z Holendrami odbywa się właśnie po holendersku m.in po to, aby nawiązać z potencjalnym klientem relację i sprawdzić, czy będzie ona obu stronom odpowiadać. Naszymi klientami są również expaci zainteresowani prowadzeniem biznesu w Holandii i wówczas językiem komunikacji jest angielski.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Daria: Nie wchodząc w szczegóły, bo w końcu różne mogą być powody takiego stanu rzeczy, poradziłabym skupienie na odbiorcy tych produktów lub usług i zaadresowanie swoich działań marketingowych właśnie do niego. Przy czym, mimo że żyjemy w dobie świata online, sugerowałbym szukanie kontaktów offline i zbadanie w praktyce, w jaki sposób klienci odbierają usługi i produkty.

Zdaję sobie z tego sprawę, że powyższe łatwiej powiedzieć niż wykonać w praktyce. Każdemu z nas jest trudno być adwokatem we własnej sprawie, dlatego też, jeżeli wyznaczyliśmy sobie realistyczny czaso-okres na rozwinięcie biznesu, a mimo jego upływu sytuacja nie pozwala „przeżyć”, to może warto zwrócić się o wsparcie z zewnątrz? Tak jak mało kto zaczyna biznes, bo zna się na administracji (chyba, że jest to biuro administracyjne), kwestiach regulacyjnych, czy marketingowych, tak i mało kto zaczyna biznes, bo jest świetnym strategiem biznesowym. Zwykle zaczynamy biznes, bo po prostu lubimy nasz własny produkt lub usługę. A przecież każdy początkujący przedsiębiorca musi pełnić wiele funkcji jednocześnie i choćby bardzo chciał nie może skupić się wyłącznie na produkcie i usłudze. W początkowej fazie biznesu szybko uwidaczniają się nasze mocniejsi i słabsze strony. Moim zdaniem wygrywają ci, którzy jak najszybciej akceptują swoje słabsze strony i szukają rozsądnych rozwiązań z zewnątrz.

Teresa: Na zakończenie, czym chciałabyś podzielić się z Polakami w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?

Daria: Poradziłabym dobrze planować. Nie da się przewidzieć wszystkiego, to jasne. Ale kompletny „bezplan” pokazuje, że jest to raczej trudniejsza droga na prowadzenie biznesu niż łatwiejsza. Odsyłam do naszego bloga w tej kwestii: https://www.condible.com/business-plan-practice/

Tak jak powiedziałam na początku, sama mogłam lepiej przygotować się do przeprowadzki niż to zrobiłam, a wówczas rzeczy wydarzałyby się szybciej, a niektóre mniej boleśnie. Obecnie dostępnych jest coraz więcej informacji i materiałów na temat Holandii i prowadzenia biznesu tutaj. Po prostu szkoda byłoby nie skorzystać z tym możliwości i być mądrym po tej szkodzie. Polecam choćby przejrzenie tej strony: https://business.gov.nl/ która jest prowadzona po angielsku.

Jeżeli ktoś chce rozpocząć biznes i planuje go prowadzić bezpośrednio samemu, a do tego jego klientami mają być Holendrzy, to radzę jak najszybszą i najefektywniejszą naukę holenderskiego i kontakt z Tobą 😉

Jeżeli natomiast ktoś napotyka na przeszkody w organizacji swojego biznesu tutaj. Nie wie, gdzie i jak zacząć, to zachęcam do kontaktu z CONDIBLE.

dla-polskich-przedsiebiorcow-w-holandii-kurs-j-niderlandzkiego-2

Teresa: Czy, powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju wydania były wtedy na rynku, czy przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Generalnie jestem zawsze za tym, żeby podręczniki były dostępne. Uważam, że uczenie się powinno być łatwiejsze niż trudniejsze, a dostępność materiałów, czyni sprawę wygodniejszą. Osobiście bardzo lubię czytać i być może z ciekawości zajrzałabym i do takiej lektury. Przyznam jednak, że najwięcej kultury i to w każdym wydaniu nauczyłam się w praktyce przez kontakty z innymi ludźmi, w szczególności tymi, którzy robili to, co chciałam robić i przez to mogłam się od nich uczyć.