metody nauki języka niderlandzkiego

„Pracuj” dwiema półkulami, a nauka języka będzie… przyjemniejsza

dwie polkulePewnie wielokrotnie obiło Wam się o uszy hasło mówiące, że aby szybciej się uczyć, „trzeba przestać myśleć tylko lewą półkulą – należy używać obu i synchronizować ich pracę.” Hm – brzmi… mądrze, teoretycznie, tylko co to znaczy? I ile w tym prawdy?
Zacznijmy od początku – o co chodzi z tą aktywnością półkul mózgowych? Podczas słuchania języka mówionego albo muzyki, aktywne są obie półkule, chociaż rzeczywiście w pierwszym przypadku silniej uaktywniają się ośrodki w lewej półkuli, a w przypadku muzyki – w prawej.
Uogólniając, jakąkolwiek czynność umysłową wykonujecie, nie jest tak, że pracuje tylko jedna półkula  mózgu. Zawsze obie, chociaż nie równie ciężko. Prawdą jest, że w przypadku czynności matematyczno-logicznych i językowych bardziej uaktywnia się lewa półkula, a podczas np. słuchania muzyki czy rysowania – prawa. Prawdą jest też niestety, że w większości tradycyjnych szkół preferuje się nauczanie, które faworyzuje bardziej pracę lewej niż prawej półkuli. Dlatego zachęcanie do uaktywnienia tej prawej (a już koniecznie przy nauce języka obcego!) jest zdecydowanie słuszne. Pewnie zauważyliście, jak bardzo dobrze pamiętamy piosenki w języku niderlandzkim lub rymowanki z reklam? To właśnie bardzo dobry przykład korzyści z synchronizacji obu półkul.
Istnieje również przekonanie, że prawa półkula jest bardziej odpowiedzialna za emocje, a lewa – za logikę i trzeźwe myślenie. To błędne wyobrażenie. Emocje powstają zarówno w prawej jak i w lewej półkuli, z tą różnicą, że półkula prawa jest raczej siedliskiem smutku, melancholii, podczas gdy lewa wytwarza pozytywne emocje. Wiedzieliście o tym!??
Co z tego wynika jeśli chodzi o naukę języka holenderskiego? Skoro już ustaliliśmy, że najlepiej angażować cały mózg, aktywujmy wszystkie zmysły. Oczywiście, nie chodzi o to, aby nagle być „człowiekiem orkiestrą” – nie musicie jednocześnie śpiewać, tańczyć, recytować, mówić tylko sloganami z reklam itd. Dawkujmy sobie te aktywności. Wykorzystujcie zatem różnorodne okazje do nauki niderlandzkiego (uaktywniania półkul). Oto kilka podpowiedzi:

– słuchaj muzyki w tym języku,

–  informacje w tv lub radiu w samochodzie – tylko po holendersku,niderlandzki- dla-doroslych

– „wciągnij” się w holenderski serial,

– oglądaj filmy z napisami po niderlandzku,

– poświęć dodatkowe 10 min. przy śniadaniu na obejrzenie filmiku w aplikacji e-platforma,

(https://www.talentraining.nl/e-platforma/)

– kiedy bierzesz prysznic, włącz płytę z wymową holenderskich samogłosek,

https://talentraining.nl/shop/pl/home/77-wymowa-holenderska-.html

– biegasz – załóż słuchawki i posłuchaj krótkiego dialogu po niderlandzku,

– stoisz w korku – rzuć okiem na holenderskie czasowniki nieregularne.

 

Większość z tych sposobów uaktywniania i synchronizowania półkul umożliwia platforma

E-platforma


Kiedy już wypróbujecie polecane metody, koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

Powodzenia!

Wywiad z Arturem Mularskim – właścicielem firmy „Majstro Bouw”

artur-mularski

Moim dzisiejszym rozmówcą jest Artur Mularski. Artur jest budowlańcem z takim doświadczeniem, że żadna przebudowa mieszkania nie ma przed nim tajemnic. Potrafi wyczarować łazienki w najbardziej nieoczekiwanym, wymagającym i oryginalnym stylu. A wygląd salonów w jego wykonaniu przyprawia o zawrót głowy!

 

 

Teresa: Czy kiedy przyjechałeś do Holandii znałeś choć trochę język niderlandzki czy dopiero na miejscu podjąłeś naukę?

Artur: Przyjechałem do Holandii 20 lat temu w poszukiwaniu lepszego życia, w czasach gdy wiele osób z branży budowlanej próbowało swoich sił na rynku holenderskim. Zdecydowanie nie sprzyjał on wtedy Polakom. Było naprawdę ciężko. Nie lada wyzwaniem było chociażby kupno materiałów budowlanych w sieciach Bouwmaat czy Pontmeyer. Ponieważ na początku pracowałem na bazie swojej polskiej firmy, bez dokumentu KVK  (holenderski rejestr handlowy dla firm) nie chciano nawet rozmawiać  o sprzedaniu mi czegokolwiek. Z czasem wszystko radykalnie się zmieniło – to sklepy wyszły nam na przeciw, zatrudniły nawet polskojęzyczną obsługę.  Kiedy zaczynałem, nie znałem języka holenderskiego, ale mówiłem po niemiecku. Następnie  poszedłem do szkoły językowej i muszę przyznać, że miło wspominam okres nauki niderlandzkiego.

Teresa: Masz własny, rozwijający się biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłeś się holenderskiego języka biznesowego? Opowiedz proszę swoją historię.

Artur: Moja firma była zarejestrowana od 2000 roku w Polsce, dopiero po 10 latach zdecydowałem się na jej zamknięcie i otwarcie w Holandii, ponieważ moje życie toczyło się tutaj, a kontakty z Polską miałem bardzo sporadyczne. Działanie w branży budowlanej zbudowało we mnie szacunek do klienta i inwestora, nauczyłem się tak konstruować ofertę, aby inwestor miał pełną świadomość, na co idą jego pieniądze i co w zamian będzie miał zaoferowane. To był (i jest) także ogromny trening biznesowego języka holenderskiego. Przez 10 lat prowadziłem projekty na terenie całej Holandii, począwszy od Venlo a zakończywszy w Groningen. Teraz osiadłem w Noord-Holland i od 7 lat pracuję wyłącznie na terenie Amsterdamu i Laren . Moja firma jest bardzo rozpoznawalna zarówno wśród Polaków, jak i wśród Holendrów.   mularski-logo

www.majstro-bouw.nl

Teresa: Czy, Twoim zdaniem, możliwe jest zbudowanie tutaj własnej firmy bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Artur: Hm, to bardzo trudne pytanie. Generalnie budowanie własnego przedsiębiorstwa to ciężka, ciągła praca, która przynosi większe efekty dopiero po kilku latach. Niestety wielu ludzi poddaje się po kilku nieudanych inwestycjach czy innych pechowych wydarzeniach, które spowodowały straty i zbudziły obawę o większe kłopoty finansowe.  Mimo sporego już doświadczenia, cały czas uczę się biznesu, ponieważ wszystko wokół się zmienia. Wydawałoby się, że dobry biznesplan i dążenie do jego realizacji zaplanowanymi krokami to podstawa. Ale trzeba być naprawdę bardzo elastycznym i szybko dostosowywać się do zmieniających się stale indywidualnych potrzeb klientów i inwestorów.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Artur: Zasadnicze różnica to mentalność Polaków i Holendrów, która we wszystkich kwestiach przekłada się na to, jak się zachowują „w pracy”, jaki mają styl, kulturę, przyzwyczajenia itp.

Nie ukrywam, że tutaj zwyczajnie lżej prowadzi się firmę. Sprzyja temu większa życzliwość  i przyjazny stosunek do drugiego człowieka.

Różni nas jeszcze takie podejście do biznesu, że w Polsce chcemy od razu, za wszelką cenę, a najlepiej już w rok, dorobić się domu, auta i sporej sumy na koncie.  Natomiast Holendrzy są spokojniejsi i bardziej cierpliwi, rozkładają efektywność dorobku i swoje oczekiwania na kilka lat, gdy firma zaczyna przynosić zyski.

Teresa: Co poradziłbyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to zbyt mało klientów, aby „przeżyć”?

Artur: Z pewnością ciężką, systematyczną pracę. Pamiętajmy też, że jesteśmy wizytówką własnej firmy. Jest takieniderlandzki-od-podstaw-cz3-cd polskie przysłowie „jak cię widzą, tak cię piszą”. Warto mieć je w tyle głowy, jadąc na spotkanie z klientem czy kontrahentem (szczególnie prosto z budowy…). Podam przykład z własnej branży: nawet jeśli jesteś jednoosobową firmą i bardzo zapracowanym budowlańcem, nie pojawiaj się w roboczym ubraniu na spotkaniu, na którym omawiasz warunki współpracy z inwestorem czy klientem. Wyglądem także okazujesz swoje kompetencje i szacunek do rozmówcy. Takim cię klient zapamięta, jakim cię zobaczy! Przestrzegam przed takim podejściem, bo za dużo można stracić. Konkurencja jest naprawdę spora w naszej branży, a pamiętajmy, że pierwsze wrażenie jest tylko jedno…

Teresa: Na zakończenie, co chciałbyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność ?

Artur: Nigdy nie wolno się zniechęcać, niezależnie od tego ile razy i jak nie wychodzi, warto próbować od nowa, rozwijać się, inwestować w siebie. Rynek się zmienia. Nie można stać w miejscu i czekać, że firma sama się rozwinie w dobrym kierunku.

Teresa: Czy powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy tego rodzaju wydania przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu albo ułatwiły jego prowadzenie?

Artur: Zdecydowanie tak i jeżeli tylko taka książka będzie, chętnie ją przeczytam, jako nowe doświadczenie i wskazówki, jak prowadzić firmę i jak nie popełniać błędów.

Teresa: Arturze, dziękuję bardzo za rozmowę i że znalazłeś czas, szczególnie że masz teraz bardzo gorący okres w pracy. W Holandii jest spora liczba początkujących firm prowadzonych przez Polaków, którzy mają problemy podobne do Twoich lub dopiero je odkryją w trakcie swojej działalności. Tym bardziej dzielenie się doświadczeniami jest bezcenne. Między innymi dlatego zgadzam się całkowicie z Tobą, że spotkania biznesowe są bardzo pożyteczne.

Życzę Ci wielu klientów i rozwoju firmy.

Rozmowa z Franciszkiem Roguskim – prawnikiem specjalizującym się w holenderskim prawie pracy.

franciszek-roguski

 

Dzisiaj rozmawiam z Franciszkiem Roguskim – prawnikiem specjalizującym się w holenderskim prawie pracy, założycielem kancelarii www.Prawnik.nl. Żadna góra nie jest dla niego za wysoka, nie dał się złamać niedoskonałościom w posługiwaniu się językiem niderlandzkim i z wyróżnieniem skończył studia prawnicze w Holandii.

Od 2013 roku prowadzi swoją kancelarię, łączy polską kreatywność z holenderskim pragmatyzmem. Nie bez powodu mówią o nim polonijny Robin Hood. Dla setek polskich pracowników odzyskał zaległe wypłaty od pracodawców. Polak Roku 2016 w kategorii Młody Polak Sukcesu!

 

 

 

Teresa: Przyjechałeś do Holandii znając już język niderlandzki, czy dopiero na miejscu podjąłeś naukę?

Franciszek: Przyjechałem do Holandii w 2001 bez znajomości niderlandzkiego i na początku rozmawiałem tylko po angielsku. Właściwie nie mogę powiedzieć, że podjąłem regularną naukę, bo uczyłem się sam, ale zadawałem w moim otoczeniu wiele pytań o zasady języka holenderskiego. Pamiętam, że rysowałem tabele z odmianą czasowników, czytałem komiksy i z  obrazków starałem się wnioskować, o co mniej więcej chodzi. Oglądałem też kreskówki dla dzieci w wieku przedszkolnym i powtarzałem proste dialogi. Można powiedzieć, że korzystałem właśnie z takich niekonwencjonalnych metod nauki języka. W profesjonalnych  lekcjach niderlandzkiego zacząłem brać udział dopiero w 2011, kiedy byłem na pierwszym roku studiów.
Teresa: Masz własny, świetnie działający biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłeś się holenderskiego języka biznesowego?
Franciszek: Podstawowe słownictwo biznesowe poznałem studiując prawo przedsiębiorcze i podatkowe, podstawy księgowości i negocjacje. Nie uczyłem się holenderskiego języka biznesowego specjalnie na potrzeby swojej firmy, ponieważ nigdy nie było takiej potrzeby. Wszyscy moi klienci to Polacy i zawsze po polsku omawiam z nimi warunki współpracy. Natomiast kiedy w roli ich pełnomocnika żądam zaległych wypłat od ich holenderskich pracodawców, używam bardziej żargonu prawniczego niż języka biznesowego.
Teresa: Czy Twoim zdaniem możliwe jest zbudowanie w Holandii własnej firmy bez znajomości lokalnej  kultury biznesowej?
Franciszek: Teoretycznie tak, ale żeby funkcjonowała ona poprawnie, potrzebne są osoby pośredniczące pomiędzy nią a rynkiem i instytucjami. Przykładem są jednoosobowe firmy budowlane, które w roli podwykonawców podejmują zlecenia swojego polskojęzycznego zleceniodawcy. To powoduje, że nie może on stać się niezależny, ponieważ bez znajomości języka niderlandzkiego i zasad funkcjonowania rynku nie jest w stanie się uwolnić i pracować samodzielnie. Taki podwykonawca niestety nie dyktuje, ani nawet nie proponuje własnych warunków, tylko musi akceptować to, co dostaje. Mamy wtedy właściwie do czynienia bardziej z pracownikiem niż przedsiębiorcą. Taka sytuacja jest z pewnością wygodna na początku, kiedy człowiek uczy się języka niderlandzkiego  i prowadzenia własnej działalności. Pewnie są ludzie, którym  odpowiada to na dłużej i nie będą niczego zmieniać. Ale osoba, która chce osiągnąć coś więcej, będzie szukać możliwości zmiany.
Myślę, że kultury biznesowej może i powinien uczyć się każdy. Dopiero kiedy ją pozna,  ma prawdziwą możliwość budowania własnego biznesu, osadzonego w holenderskich warunkach.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?
Franciszek: Nie prowadziłem nigdy biznesu w Polsce, ale z obserwacji polskich przedsiębiorców widzę przede wszystkim, że w Holandii łatwiej jest zacząć. Nie ma tutaj ZUS-u, ani innych instytucji duszących przedsiębiorstwa w zarodku. Kiedy w Holandii zakłada się firmę i jeśli się (prawie) nic nie zarabia, to się (prawie) nic nie płaci. W Polsce trzeba najpierw odłożyć pieniądze na tzw. start.

Teresa: Co poradziłbyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, ale mimo to za mało klientów, aby „przeżyć”?
Franciszek: „Zmień sposób myślenia i zdobądź więcej klientów.” Warto zastanowić się, kto i dlaczego  jest w stanie dobrze ocenić nasze produkty lub usługi. Oraz co o nich myślą osoby, które ich nie kupują i jaki jest tego powód?

Teresa: Na zakończenie, co chciałbyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?
Franciszek: Powodzenia!

Teresa: Dziękuję za poświęcony czas, rozmowę i rady dla polskich przedsiębiorców. Mam nadzieję, że zmotywują wiele osób do odważnych kroków zawodowych, przekraczania barier i szukania możliwości – nauki języka niderlandzkiego, poznawania realiów holenderskiego rynku i kultury pracy.

 

Czy Janek padł ofiarą oszustów?

Czy Janek padł ofiarą oszustów? 

Czy Janek padł ofiarą oszustów, którzy obiecali nauczyć go języka niderlandzkiego w ciągu ośmiu godzin? I to w stopniu komunikatywnym!? W ciągu wielu lat przez kursy różnych języków prowadzone w Talen Training Centrum przewinęło się ponad pięćdziesiąt tysięcy kursantów. Wszystkim udawało się lepiej lub gorzej opanować język obcy. Niestety nikomu nie udało się przez 8 godzin nauczyć języka od zera do poziomu komunikatywnego.

Ostatnio coraz częściej spotykam takie obietnice w ofertach nauki języków. Zarówno na blogu, jak i na spotkaniach dzielę się poradami, co należy robić, aby nauka języka niderlandzkiego była bardziej efektywna i jak się do niej zmotywować. Dzisiaj natomiast, zamiast pisać, co warto robić, chciałabym się skupić na tym, czego robić się nie powinno, jeśli mamy zamiar opanować język niderlandzki! Wręcz od czego lepiej  się trzymać z daleka!

stop-oszustomDo napisania tego artykułu zainspirowały mnie trzy rzeczy: strona www kolejnego „czarodzieja” oferującego

nauczenie języka obcego w ciągu ośmiu godzin, webinar na temat nauki języka obcego oraz opinie pewnej Pani, która twierdzi, że świetnie się uczy z translatora Google (!).

Znów nawiedziła mnie myśl  (raczej mało odkrywcza), że przynajmniej połowa materiałów do nauki języka niderlandzkiego do niczego się nie nadaje…  Zarówno papier jak i internet przyjmą wszystko.  Jak więc w gąszczu powszechnie dostępnych materiałów wybrać te najsensowniejsze?

Tych, co mają ochotę mówić jak Kali z „W pustyni i w puszczy”, zaprosiłabym na stronę owego człowieka uczącegojęzyka niderlandzkiego w ciągu 8 godzin. Obawiam się jednak, że mogą przejść na „ciemną stronę mocy” i utonąć w gąszczu bajek o świętym Mikołaju. Brzmi zabawnie, prawda? Zawsze mnie zastanawiało, co ludzie widzą w różnychdaromwa-probka-videokurs-slowka-holenderskie-na-kazda-okazje technikach mnemonicznych, wymyślaniu niestworzonych historyjek, żeby zapamiętać  wyraz czy ich całą listę. Żeby poprawnie władać językiem obcym, potrzeba ok. 4000 słów. Szczerze mówiąc, znam wiele ciekawszych i skuteczniejszych sposobów ich kolekcjonowania niż wymyślanie nowych historyjek. Może komuś podobne techniki odpowiadają – ja też swego czasu próbowałam z nich korzystać. Niestety, miałam wrażenie, że tylko dodatkowo zaśmiecam sobie głowę, a długofalowych postępów raczej nie dostrzegałam. Dla ułatwienia nauki słówek BEZ BŁEDÓW polecam na przykład program DUOLINGO.

Faktu, że języka holenderskiego zwyczajnie nie da się nauczyć w 8 godzin, jeśli się nie jest osobą chorą na autyzm, nie muszę chyba dalej rozwijać… Bądźmy realistami.

 

Kolejne webinaria pewnego guru dającego wskazówki,  jak się uczyć, aby (według naszych doświadczeń w szkole) nauczyć się ŹLE mówić omówię następnym razem.

 

Przeczytaj także moje wywiady  z serii Polacy w Holandii.

https://www.talentraining.nl/category/polacy-w-holandii/

Alena Wajs-Hielema nie boi się podejmowania działań i radzi wychodzić ze strefy komfortu.

 

Dzisiaj rozmawiam z Aleną Wajs-Hielema, coachem, trenerem i właścicielką firmy Hielema Coaching www.hielemacoaching.nl o potrzebie znajomości kultury kraju, w którym się mieszka oraz nauce języka niderlandzkiego. Alenę poznałam kilka lat temu. Jej rozwój osobisty i rozwój jej firmy to alena-portretprzykład, że można spełnić swoje marzenia.

 

Teresa: Aleno, przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tu na miejscu podjęłaś naukę?

Alena: Nie, nie miałam wcześniej styczności z językiem holenderskim. Dopiero tu na miejscu podjęłam naukę języka niderlandzkiego, ale wszystko zaaranżowane było już na kilka miesięcy przed moim przyjazdem.

Teresa: Masz własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego?

Alena: Dziękuję za miłe słowa. W tej chwili zajmuję się projektami szkoleniowymi rozwoju osobistego dla polskiej społeczności w Holandii, natomiast już od września będą miały miejsce projekty związane z areną międzynarodową. Jeśli chodzi o język, to intensywną naukę holenderskiego rozpoczęłam dokładnie pięć dni po przyjeździe do Holandii, w kwietniu 2005 roku.

Osobiście uważam, iż jeśli planujemy dłuższy pobyt w obcym kraju, warto poświęcić czas na naukę tutejszego języka, aby móc lepiej socjalizować się z lokalną społecznością i zrozumieć wiele niuansów życia codziennego oraz tym bardziej świata biznesu. Edukację kontynuowałam intensywnie przez cały rok (4xtyg), osiągnąwszy tym samym poziom B2 (zgodnie z wytycznymi The Common European Framework of Reference for Languages, CEFR). Na pewno pomógł mi również fakt, iż zazwyczaj porozumiewałam się w języku holenderskim w korporacjach, zwłaszcza w ostatnim miejscu pracy, Fugro, firmie holenderskiej, która pomimo tego, iż jej oficjalnym językiem był angielski, w biurze operowano głównie językiem holenderskim (ja raportowałam również do holenderskiego dyrektora). Dzisiaj mogę powiedzieć, że swobodnie potrafię komunikować się w tym języku, zarówno na poziomie personalnym jak i biznesowym.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie tutaj w Holandii własnego biznesu bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Alena: Myślę osobiście, że raczej nie można, jeśli poważnie myśli się o biznesie i jego ekspansji. Uważam, że należy się integrować. Poznawać ludzi i kraj, który się zamieszkuje oraz obyczaje, również te biznesowe, w nim panujące.  Co jest ważne w Holandii w biznesie to na pewno punktualność, reguła: „afspraak is afspraak” oraz bycie konkretnym, „to the point”.

Teresa: Jakie widzisz największe różnice w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Alena: Myślę, że dużą różnicą jest fakt, iż w Holandii umowy słowne również standardowo obowiązują i każda ze stron się do nich stosuje tak samo jak do kontraktów pisemnych. Holendrzy doceniają fakt, iż obcokrajowcy uczą się języka holenderskiego i włączają się do tutejszej społeczności. Najważniejsze jest, myślę, aby robić to, co się obiecuje i zaskakiwać klientów wysoką jakością.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Alena: Jest kilka sposobów prócz tych oczywistych. Na pewno stworzenie dobrej strategii sprzedaży, opanowanie znajomości języka niderlandzkiego na poziomie przynajmniej podstawowym lub szukanie holenderskich partnerów.  Radziłabym również odwiedzać eventy networkingowe, imprezy/konferencje branżowe, gdzie można spotkać potencjalnych partnerów, klientów oraz pogłębiać fachową wiedzę.

Myślę, że wielu polskich przedsiębiorców zaniża zdecydowanie wartość swoich usług, mając w tyle głowy myśl, że muszą obniżyć stawkę, aby być konkurencyjnym na rynku. Ja jestem zwolennikiem szanowania siebie, wartości swoich usług/produktów i zaprezentowania się światu w pełnej krasie
i z pewnością siebie.

Teresa: Czy, powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy tego rodzaju wydania przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Alena: Osobiście nie jestem zwolenniczką lektur w języku holenderskim akurat w tym zakresie. Wolę zdecydowanie szkolenia oraz żywy kontakt na różnego rodzaju eventach z Holendrami, aby zaobserwować, tudzież omówić pewne kwestie dotyczące tego typu spraw.mow-co-chcesz-po-holenderku-podrecznik-a1-a2-cd

Teresa: Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają własną działalność?

Alena: Przede wszystkim należy dobrze przygotować swój plan/model biznesowy – co chcę robić/dla kogo/jak/z kim/za ile/ile chcę zarobić etc. Odwiedzać różne eventy dla startup’ów, których jest mnóstwo w Holandii oraz branżowych konferencji. No i przede wszystkim działać pomimo strachu!
Wszyscy to mamy, to normalne, ale nie dajmy się temu złamać! Nie myśleć, czy akcent mam taki, czy gramatycznie to zabrzmi, jak Holendrzy mnie odbiorą etc. Bądź pewien siebie, zawsze dobrze przygotuj się do rozmowy i złożenia oferty, zaproponuj wysoką jakość produktów/usług, bądź konkretny, uśmiechnij się i podbijaj Holandię! I oczywiście zaplanować, chociaż pół dziennie lub 2 godziny w tygodniu na doszlifowanie biznesowego języka niderlandzkiego.

Teresa: To cenne wskazówki, które dajesz. Wiara w siebie z pewnością jest ważna by osiągnąć sukces. Droga na szczyt nie jest usłana różami bez kolców. Ja uważam, że porażki są jak szczepionki – uodpornią nas przedsiębiorców. A więc proszę o ostatnią poradę dla polskich przedsiębiorców.

Alena: Myślę, że najważniejsze w biznesie jest to, aby prowadzić go w zgodzie ze swoimi wartościami, etycznie, spójnie i nie bać się podejmowania działań! Bo działanie to podstawa! I tego uczę również na moich szkoleniach!!  I jak mówi „zasada 5 sekund” – jeśli masz impuls do działania w kierunku realizacji swojego celu, musisz fizycznie wykonać to w 5 sekund, bo inaczej mózg po prostu zabije ten pomysł!  Zatem powodzenia!

Teresa: Aleno, dziękuję za rozmowę. Życzę Ci dalszych sukcesów zawodowych. I wykorzystując okazję zapraszam czytelników do nauki języka biznesowego w Talen Training Centrum.

Zaimponuj swoim dzieciom

Zaimponuj swoim dzieciom

Talen Training Centrum TTC, jako pierwsza szkoła w Holandii, daje możliwość nauki języka niderlandzkiego na e-platformie. Łączy wygodę internetu ze skutecznością nauki z polskim nauczycielem. Połączenie tych metod to blended learning. Blended learning nie ma jeszcze odpowiedniej nazwy w języku polskim. Jest to połączenie nauki w internecie z klasyczną nauką w szkolnej ławce.

zaimponuj swoim dzieciom

Poprzez internet masz dostęp do e-platformy, na której możesz się uczyć 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu języka holenderskiego. Mając smartfon możesz wykorzystać każde wolne 5 minut na naukę. Obojętnie, gdzie w danym momencie się znajdujesz. W Holandii już prawie wszędzie mamy dostęp do darmowego Wi-Fi, a więc i dostęp do e-platformy. Zwolennicy nauki języka niderlandzkiego na e-platformie podkreślają różnorodność sposobów przyswajania wiedzy, co wpływa na pozytywne wyniki nauki. Nauka holenderskiego z wykorzystaniem urządzeń typu laptopy, smartfony i tablety oszczędza czas i pieniądze. Kolejne części kursu realizować można w dogodnym dla siebie miejscu i czasie, na przykład w domu czy w pociągu. Uczysz się mówić i pisać oraz sprawdzasz swe wiadomości testami.

W TTC zrobiliśmy dalszy krok. Do e-platformy dołączone są spotkania w wirtualnej klasie. Są to tak zwane webinaria. W czasie lekcji z nauczycielem w wirtualnej klasie kursanci używają języka niderlandzkiego w praktyce. Rozmawiają z nauczycielem oraz innymi uczestnikami kursu. W założeniu przypomina tradycyjne spotkanie i umożliwia kontakt mimo dużych odległości. Webinarium to spotkanie on-line prowadzone przez nauczyciela i realizowane za pomocą specjalnego programu. Program używany przez TTC jest bardzo prosty w obsłudze, wszelkiego rodzaju instrukcje podawane są w języku polskim.
Lekcje są prowadzone w formie wykładu wzbogaconego o interaktywną tablicę i czat. Na czacie kursanci mogą odpowiadać na pytania nauczyciela. Mogą również przedstawiać mu swoje wątpliwości dotyczące nauki języka niderlandzkiego. Czat jest doskonałą okazją do nawiązania kontaktu z innymi kursantami, do podjęcia rozmowy dotyczącej nauki lub wspólnych zainteresowań. Nauczyciel przygotowuje szereg pytań i zadań domowych, mobilizując kursantów, już od pierwszej lekcji, do rozmowy w języku holenderskim. Webinaria to możliwość aktywnego udziału w lekcji „na żywo”, który dla wielu kursantów stanowi niezwykłe przeżycie.

Dla rodziców, których dzieci uczą się poprzez udział w webinariach, jest to jeszcze jeden powód do skorzystania z tej formy nauki. Możemy naszym dzieci zaimponować, że MY też potrafimy. Webinaria prowadzą wykwalifikowani polscy nauczyciele. Nauczyciel prowadzący webinarium działa zgodnie z metodą wyjaśnia – pokazuje – ćwiczy z Tobą – sprawdza.

Korzyścią tej formy nauki jest możliwość powrotu do lekcji. Nagrania z lekcji udostępniane są kursantom w formie filmu. Więc nawet, jeśli opuścisz lekcję to i tak możesz zobaczyć, co się w klasie działo. Ucząc się w wirtualnej klasie oszczędzasz nie tylko czas ale i pieniądze przeznaczone na dojazdy. Ta forma nauki przełamie twój opór przed nowoczesną technologią.
Oczywiście, poza nauką w wirtualnej klasie możesz uczyć się jeszcze na kursach stacjonarnych.
Odważ się i weź udział w bezpłatnym webinarium. Aktualne terminy dostępne są na witrynie Talen Training Centrum www.ttcpl.nl

Zapraszam
Teresa Jaskólska Schothuis

z-linkedin

Słuchanie muzyki po holendersku!

Słuchanie muzyki w języku, którego się obecnie uczymy – też mi odkrycie powiecie. Ale przestarzały hit-cior! A jednak to dla mnie nowe odkrycie. Do tej pory uważałam, że muzyka po holendersku nie brzmi za fajnie, nie jest zbyt porywająca, ale ktoś przyłapał mnie na tym jak podśpiewywałam sobie holenderskie słówka pod nosem i taka jest prawda. Ten kawałek, który podśpiewywałam wydał mi się naprawdę fajny. OK! dziś już nie wypieram się – tak słucham muzyki po holendersku i podoba mi się to.

Jestem na TAK! Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka, czyli słuchanie piosenek w językach, w których się uczymy. Do niedawna ten sposób nauki wydawał mi się nieskuteczny, jednak z racji tego, że słucham wielu wykonawców śpiewających po holendersku, mam kontakt z różnymi akcentami i to bardzo pomaga 🙂 Oprócz tego muzyka stała się czymś, co pozwala mi się skupić. Kiedyś taką rzeczą była zwykła cisza, jednak teraz po prostu najlepiej uczy mi się przy włączonej niezbyt głośno muzyce. Bardzo skuteczne jest również śpiewanie sobie pod nosem w języku holenderskim (i o wiele przyjemniejsze niż śpiewanie po polsku – można „podrasować” swoje holenderkie „G”!) Podczas nauki słówek pomaga mi też powtarzanie wyrazów w rytm melodii (na początku może się to wydawać trochę śmieszne, ale jednak :D). Zauważyłam, że kiedy uczę się holenderskiego to najlepiej, gdy mam w tle muzykę właśnie w tym języku. Kilka razy próbowałam włączać sobie w takiej samej sytuacji radio polskie, jednak strasznie mnie rozpraszało, bo te języki są całkowicie inne i w rezultacie nauka szła bardzo opornie.

Ostatnio z jedną z moich grup – kurs języka holenderskiego w Nieuwegein – bawiliśmy się w tłumaczenie  piosenek i dodam, że wszytkim bardzo się to spodobało;)

Dla stałych bywalców naszego BLOGA przetłumaczona przez nas na polski piosenka, którą za pewne wszyscy doskonale znacie;)

Guus Meeuwis – Het is een nacht    (by posłuchać kliknij tytuł i wykonawcę! )

Je vraagt of ik zin heb in sigaret – Pytasz mnie, czy mam ochotę na papierosa

Het is twee uur ‚s nachts, we liggen op bed – Jest druga w nocy, leżymy w łóżku,

In een hotel in een stad, waar niemand ons hoort – W hotelu w mieście, gdzie nikt nas nie słyszy

Waar niemand ons kent en niemand ons stoort – Gdzie nikt nas nie zna i nikt nam nie przeszkadza

Op de vloer ligt een lege fles wijn – Na podłodze leży pusta butelka po winie

En kledingstukken die van jou of mij kunnen zijn – i ubrania, które należą do ciebie lub do mnie

Een schemering, de radio zacht en deze nacht heeft alles – Zmierzch, radio cicho gra

Wat ik van een nacht verwacht – Ta noc ma wszystko to czego od nocy oczekiwałem.

 

Het is een nacht, die je normaal alleen in films ziet – To jest noc, którą normalnie widzisz tylko w filmach

Het is een nacht, die wordt bezongen in het mooiste lied – To jest noc, o której śpiewa się w najładniejszej piosence

Het is een nacht waarvan ik dacht dat ik hem nooit beleven zou – To jest noc, o której myślałem, ze nigdy jej nie doświadczę

Maar vannacht beleef ik hem met jou – A dzisiaj przeżywam ją z tobą

 

Ik ben nog wakker en staar naar het plafond – Jeszcze nie śpię i gapię się w sufit

En denk aan hoe de dag lang geleden begon – Myślę o tym jak ten dzień dawno temu się zaczął

Het zomaar er vandoor gaan met jou – tak po prostu z tobą do przodu płynę

Niet wetend waar de reis eindigen zou – nie wiedząc gdzie ten rejs się zakończy

Nu lig ik hier in een wildvreemde stad – Teraz leżę tu, w nieznanym mieście

En heb ik net de nacht van mijn leven gehad – i właśnie przeżyłem noc mojego życia

Maar helaas er komt weer licht door de ramen – Ale niestety, światło zagląda przez okno

Hoewel voor ons de wereld vannacht heeft stilgestaan – dla nas świat zatrzymał się tej nocy

 

Maar een lied blijft slechts bij woorden – Piosenka nie zawsze ma dobry tekst

De film is in scene gezet – Film zamyka się czasem w scenie

Maar deze nacht met jou is levensecht – Ale ta noc z tobą jest prawdziwa

 

En ik hou alleen nog maar van jou – A ja kocham tylko ciebie

En ik hou alleen nog maar van jou – A ja kocham tylko ciebie

Życzę przyjemnego słuchania,

Iza

lektor TTC