Talen Training Centrum

Marketing online – czy musisz ukończyć kurs języka niderlandzkiego?

Czy rzeczywiście trzeba ukończyć kurs języka niderlandzkiego by zostać ekspertem? Dziś rozmawiam z Gosią Lammers. Ekspertką marketingu online. Bardzo się cieszę, że mogę przeprowadzić z Tobą Gosiu wywiad. Od lat mieszkasz w Holandii,  masz polską-holenderską rodzinę i świetnie władasz językiem holenderskim.

Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tu na miejscu podjęłaś naukę?

Gosia: Kiedy przyjechałam do Holandii nie znałam ani jednego słowa w języku niderlandzkim. Natomiast bardzo dobrze mówiłam po angielsku. Byłam zaskoczona, że w Holandii – czy to wykształcony pracownik dobrej firmy czy ekspedientka w supermarkecie, wszyscy posługują się językiem angielskim na poziomie komunikatywnym. Czyli takim, żeby móc się „dogadać”.

 

Teresa: Świetnie posługujesz się językiem niderlandzkim. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Czy uczęszczałaś na kurs języka niderlandzkiego? A może, jako samouk?

Gosia: Holenderskiego języka biznesowego nauczyłam się podczas stażu w dużej holenderskiej firmie. Muszę dodać, że miałam już wtedy ukończone dwa kursy języka niderlandzkiego: podstawowy i zaawansowany. Na staż zostałam przyjęta m.in. ze względu na znajomość języka angielskiego. Moim zadaniem była współpraca z kolegami stacjonującymi w Stanach Zjednoczonych.

Nadal jednak najbliższymi kolegami w pracy byli Holendrzy. To ich widziałam, na co dzień, omawiałam bieżące sprawy i jadłam wspólny lunch. Jestem dosyć otwartą osobą, łatwo nawiązuję kontakty. Moje pierwsze rozmowy prowadziłam w języku angielskim, ale dość szybko przeszłam na język niderlandzki. Każdy dzień był kolejną porcją nowych słów, wyrażeń i przede wszystkim porcją holenderskiej mentalności. Ta przekazywana jest niezauważenie wraz z językiem holenderskim.

Teresa:  Gosiu, czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie swego, dobrze prosperującego biznesu tutaj w Holandii bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej i języka niderlandzkiego? 

Gosia: To zależy od grupy docelowej. Jeśli jesteś polską firmą kierującą usługi do Polaków, to w pewnym stopniu można mieć dobrze prosperujący biznes. Jednak nie jest to możliwe, jeśli kierujesz produkt lub usługę do Holendrów. Wtedy brak znajomości holenderskiej kultury biznesowej może stanowić przeszkodę w osiągnięciu sukcesu. Brak znajomości języka niderlandzkiego izoluje, zawęża krąg relacji biznesowych i tworzy taki hermetycznie zamknięty świat, z którego trudno się wydostać. Często zajęci rozwijaniem biznesu nie mamy motywacji lub brak nam czasu na naukę języka holenderskiego. Pamiętajmy jednak, że kontakty i komunikacja z holenderskimi urzędami odbywa się w języku niderlandzkim.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Gosia: Nie mam doświadczenia w prowadzeniu firmy w Polsce, a moje informacje na ten temat są sprzed kilkunastu lat. Natomiast powiem jak według mnie wygląda prowadzenie biznesu w Holandii. Biznes, jakiego doświadczyłam w Holandii jest bardzo konkretny, praktycznie zawsze wiem, czego mogę się spodziewać, a dane słowo ma ogromną wartość. Buduje to duże zaufanie do partnerów biznesowych. Dzięki temu można się skupić na pracy, osiąganiu celów i rozwoju.

Oprócz tego w Holendrach bardzo cenię sobie sposób komunikacji: swobodny, ale bardzo konkretny, bez domysłów i niedomówień. Komunikacja na sposób holenderski pozbawiona jest emocji, co według mnie różni się od komunikacji z Polakami, gdzie emocje często grają dużą rolę. Doceniam, w jaki sposób Holendrzy potrafią rozdzielić czas poświęcony pracy i rodzinie.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Gosia: Nie każdy według nas wspaniały produkt czy usługa jest tym, co klienci chcą, potrzebują i za co są gotowi zapłacić. Starannie przygotowane badanie rynku pozwoli ocenić czy produkt/usługa ma szansę. Z mojego doświadczenia wynika, że niewielu początkujących przedsiębiorców takie badanie przeprowadza.

Następną ważną sprawą jest kapitał na start. Jest takie wyrażenie w języku polskim „pieniądz robi pieniądz” i dużo jest w tym prawdy – mając kapitał początkowy będziemy mogli inwestować w rozwój naszej firmy.

Następna sprawa to strategia biznesu, marketing i techniki sprzedażowe. Nie każdy się z tym rodzi, nie każdy od razu wie jak to w przypadku jego firmy powinno wyglądać. Na początku warto zwrócić się do osób, które mają określoną wiedzę i doświadczenie i być może będą skłonne być naszym mentorem w układzie barterowym – za godzinną sesję możesz zaoferować im swój produkt bez wymiany walutowej. Niezbędne wiadomości można też zdobyć czytając profesjonalną literaturę, uczęszczając na kursy online, webinaria, czytając blogi. Wiedza w internecie jest w większości dostępna za darmo, należy tylko poszukać sprawdzonego źródła. Warto też wziąć udział w kursach języka holenderskiego dla przedsiębiorców.

Na koniec przede wszystkim trzeba wierzyć w to, co robimy. Kochać to, co robimy – a klienci szybko to docenią.

Teresa:  Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają swoją działalność? 

Gosia: Kilka z tych ważniejszych kwestii wymieniłam już w odpowiedzi na poprzednie pytanie. O czym nie wspomniałam to o ogromnym znaczeniu nauki języka niderlandzkiego. Znajomość języka „tubylców” otwiera drzwi i stwarza niemalże nieograniczone możliwości. Holendrzy lubią, gdy staramy się mówić w języku holenderskim, nawet, jeśli wymowa czy dobór słów nie zawsze jest trafny. Z moich doświadczeń wynika, że Holendrzy odbierają to w takim sensie, że mój pobyt w Holandii nie jest tylko tymczasowy i mogą inwestować we współpracę ze mną.

Poza tym brataj się z Holendrami. Holendrzy mimo różnych opinii na ich temat, oraz krążących o nich mitów i anegdot, to bardzo wrażliwi i ciepli ludzie. Okazują to jednak inaczej niż my Polacy. Musimy się z tym liczyć i szanować te różnice kulturowe. Doradzam baczne obserwowanie Holendrów i ich sposób pracy, robienia biznesu.

Teresa:  A teraz pytanie już bardziej z innej beczki. Czy powinny być na rynku polsko-holenderskie podręczniki dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju wydania były wtedy na rynku, czy przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Gosia: Myślę, że taki dwujęzyczny polsko-holenderski podręcznik  uzupełniony spotkaniami w realu z trenerem lub uzupełniony materiałem video na pewno pomógłby niejednemu początkującemu polskiemu przedsiębiorcy w Holandii. Jednak, jeśli chodzi o kulturę w biznesie to według mnie najważniejsza jest praktyka.

Mieszkać i pracować w Holandii to jest z pewnością dla Polaków duże wyzwanie. Ale daje to też ogromne możliwości. 

Teresa: Dziękuję Gosiu za podzielenie się Twoimi przemyśleniami i za wszystkie wskazówki.
Życzę Ci powodzenia w pracy i życiu osobistym. A ja oczywiście zapraszam na kurs języka niderlandzkiego.

https://www.talentraining.nl/e-platforma/

Poznanie holenderskiej kultury biznesowej i języka niderlandzkiego zdecydowanie ułatwi Ci pracę.

_mg_6735 Poznanie holenderskiej kultury biznesowej zdecydowanie ułatwi Ci pracę – przekonuje  w dzisiejszym wywiadzie Katarzyna Sytniewska – właścicielka biura doradczego, która pomaga Polakom „zaczynającym” w Holandii. Pomaga w kontaktach z urzędami i innymi instytucjami w tym kraju. Doradza i instruuje, jak działają tutejsze zasady i jak poruszać się w gąszczu nie tylko nowych praw, ale i zwyczajów. Zajmuje się rekrutacją pracowników, wspiera w poszukiwaniu drogi zawodowej. Jej codzienność jest dowodem na to, że ogromną determinacją, odrobiną szaleństwa i pozytywnym podejściem można pokonać wszelkie trudności w życiu. Z sukcesem godzi role businesswoman i mamy. Prywatnie miłośniczka książek, kawy i spacerów.

 

 

 Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tutaj zaczęłaś się go uczyć?

Kasia: Przyjechałam do Holandii w 2007 roku i na początku rozmawiałam tylko w języku angielskim. W niedługim czasie przekonałam się jednak, że jeżeli chcę żyć w tym kraju i rozwijać się zawodowo, muszę nauczyć się holenderskiego. Zapisałam się na kurs językowy w Ede u Ciebie Tereso. Bardzo miło go wspominam i każdemu polecam.

Teresa: Dziękuję, że wspominasz o naszych kursach języka niderlandzkiego i że jesteś zadowolona z nauki w Talen Training Centrum. Ty szybko się rozwinęłaś. Masz już własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Korzystałaś z kursu czy jesteś samoukiem?

Kasia: Cały czas szkolę i doskonalę swój język biznesowy. Uważam, że języka obcego należy się nieustannie uczyć. niderlandzki-od-podstaw-1-rzeczownikiKażdego dnia poznaję coś nowego – coś więcej usłyszę, zrozumiem. Czuję, że tak też się rozwijam.

Teresa: Czy Twoim zdaniem możliwe jest zbudowanie tutaj własnego, dobrze prosperującego biznesu bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Kasia: To zależy na jaki biznes jesteśmy ukierunkowani i jaki jego zasięg planujemy – czy chcemy działać tylko na rynku holenderskim czy w całej Unii Europejskiej. Myślę, że znajomość lokalnej kultury biznesowej zawsze ułatwia  funkcjonowanie, a w niektórych branżach jest wręcz niezbędna. Jednak znam i takie firmy, które mają się świetnie komunikując się wyłącznie w języku angielskim.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Kasia: Niestety nie mam porównania. Zaczęłam prowadzić firmę dopiero w Holandii i znam tylko ten rynek.

Teresa: Jak docierasz do klientów? Czy prowadziłaś marketing w języku niderlandzkim? A może to oni sami znaleźli Twoją firmę?

Kasia: Część obecnych klientów znała mnie już wcześniej. Jednak większość dotarła przez reklamę w języku niderlandzkim na portalach społecznościowych. Głównie współpracuję z biurami pracy oraz firmami, które potrzebują pracowników albo szukają firm jednoosobowych (zzp’er).

Teresa: Wielu klientów uczących się języka niderlandzkiego w TTC osiąga sukcesy na holenderskim rynku. Pomaga im w tym zarówno znajomość języka niderlandzkiego jak i tutejszej kultury. Co Ty poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, ale za mało klientów, aby „przeżyć”?

Kasia: Poradziłabym, aby w takiej sytuacji poszukali przyczyny i zastanowili się nad kilkoma rzeczami: czy klienci znają firmę, czy marketing jest wystarczający – może trzeba zwiększyć jego zasięg albo zmienić formę? Jak mówi mój coach Alena Hielema „trzeba wyjść z kąta, ludzie muszą Cię poznać”. Jeżeli  po takiej próbie działań dalej nie będzie efektów, może warto wtedy skorzystać z fachowej pomocy doradczej.

Teresa: Z perspektywy Twojego pobytu w Królestwie Niderlandów na zakończenie, co chciałabyś poradzić tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z biznesem?

Kasia: Na początek trzeba sie dobrze przygotować – zbadać rynek, sprawdzić, czy jest zapotrzebowanie na nasze niderlandzki-od-podstaw-cz3-cd-1usługi, jak działają konkurenci. Poszukać informacji, jakie są możliwości na rynku holenderskim pod kątem szkoleń biznesowych i kursów językowych. I najważniejsze – nie bać się!

Teresa: Czy Twoim zdaniem powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju publikacje były na rynku, gdy zaczynałaś działalność, przyspieszyłyby rozwój Twojej firmy?

Kasia: Zdecydowanie tak. Myślę, że były by ogromnym ułatwieniem dla początkujących przedsiębiorców. Kiedy zaczynałam rozwijać własną firmę, szukałam tego typu publikacji, znalazłam tylko jedną i to w języku angielskim.

Teresa: Dziękuję za rozmowę i rady dla początkujących przedsiębiorców. Z pewnością niejedna osoba z nich skorzysta. Życzę sukcesów w dalszym rozwoju firmy i doskonaleniu biznesowego języka holenderskiego. Więcej informacji o Kasi znajdziesz na www.sytniewskaconsultancy.nl

Tylko dziecko jest w stanie nauczyć się płynnie mówić w języku niderlandzkim.

Czyżby? Otóż nieprawda! Dorosły szybciej nauczy się języka obcego, bo…. ma o czym mówić!… i wiele metod, które może dostosować do swoich potrzeb!

learnTylko dziecko jest w stanie nauczyć się płynnie mówić w języku obcym. Jest taka książka Glenna Domana „Jak nauczyć małe dziecko czytać”, w której opowiada historię pewnej amerykańskiej rodziny – państwa Smith. Pan Smith dostał pracę w Niemczech i tam uczył się niemieckiego z najlepszymi nauczycielami. Podobnie jego żona. Niestety z niewielkim rezultatem. Za to ich pięcioletni syn, który przebywał z niemiecką nianią, bez trudu opanował ten język, choć nie miał regularnych lekcji.

Jaki wniosek wysnuwa Doman? Taki, że człowiek dorosły nie jest w stanie nauczyć się języka obcego i że w amerykańskich szkołach marnotrawi się setki milionów dolarów na ich uczenie. Czyli co… możecie po przeczytaniu tego przestać się uczyć języka holenderskiego, poddać się, bo i tak się nie uda…?! Nic bardziej mylnego!!!

Przy całym szacunku dla osiągnięć Glenna Domana, jego twierdzenia o nauce języków obcych to totalna bzdura. Znam wiele osób, które nauczyły się mówić po holendersku z wielkim sukcesem  długo po osiągnięciu dorosłości.

Mogę jeszcze przyznać, że tak fantastycznego akcentu jak dziecko, dorosły już się nie nauczy. A precyzując – większość dorosłych się nie nauczy. Ale… co z tego? Czasami słyszę Francuzów, którzy mówią po niderlandzku ze swoim akcentem i często omijają „h”, które  jest przecież w co drugim holenderskim słowie, brzmi to dość komicznie, ale czy to uniemożliwia porozumienie? Nie! I jedni i drudzy tak samo dobrze komunikują się w języku holenderskim.uitspraaktraining-nederlands I o to przecież chodzi!

Co więcej, dorosły nauczy się szybciej języka obcego, w tym także języka holenderskiego. Dlatego, że ucząc się, buduje na tym, co już umie. Tutaj działa prawo obfitości. „Im więcej wiem, tym więcej mogę się nauczyć.” Nowy materiał umieszczam w mojej głowie w odniesieniu do tego, co już wiem. Tak to działa! Inaczej mówiąc, dorosły ma o czym mówić, dlatego nauczy się języka obcego lepiej i szybciej. Ma coś jeszcze – motywację, która ogromnie determinuje jego sukcesy w nauce. I to nie koniec – ma też ogromny wybór metod i form, jakie są dzisiaj dostępne! Nieważne czy jesteś wzrokowcem, słuchowcem, masz mniej czy więcej czasu, dużo pracujesz  albo w niestandardowych godzinach, potrzebujesz holenderskiego języka biznesowego, czy silnie branżowego!

Sprawdź, ile masz możliwości:

Kursy niderlandzkiego

Rozmowa z Darią Kanters, współwłaścicielką firmy „CONDIBLE”

Dzisiaj rozmawiam z Darią Kanters, którą poznałam w stowarzyszeniu PPW.

daria-kanters

Daria ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim, a następnie aplikację radcowską w Warszawie, uzyskując tytuł radcy prawnego. Skończyła również studia z zakresu prawa europejskiego na Uniwersytecie w Nijmegen. Pracowała w banku GE oraz departamentach bankowości i finansów renomowanych kancelarii prawnych – Baker & McKenzie oraz CMS. Obecnie jest współwłaścicielką firmy „CONDIBLE” www.condible.com  Zapraszam do przeczytania ciekawego wywiadu z Darią.

 

Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tu, na miejscu podjęłaś naukę?

Daria: Kolorowałabym rzeczywistość, gdybym twierdziła, że przyjechałam do Holandii świetnie przygotowana, w tym i w zakresie znajomości języka. Patrząc z perspektywy, wiem, że byłoby mi łatwiej w początkowym okresie po przyjeździe, gdybym jadąc tu, bardziej skorzystała z doświadczenia już tu będących.

Przed przyjazdem do Holandii skończyłam wprawdzie podstawowy kurs holenderskiego, ale raczej uczestniczyłam w nim, powiedzmy, hobbystycznie. Prawdziwą naukę języka, nastawioną na efekty rozpoczęłam już na miejscu. Po przyjeździe zapisałam się na kurs z nastawieniem zdania egzaminu państwowego. Cieszę się, że to zrobiłam, bo pewnie teraz trudniej byłoby znaleźć zapał. Moje doświadczenie wskazuje, więc, że warto uczyć się od początku i to jak najintensywniej, żeby jak najszybciej móc korzystać z efektów nauki.

Teresa: Jesteś wszechstronną kobietą, bardzo zaangażowaną społecznie. Pracujesz w zarządzie w świetnej organizacji Polish Professsional Women in the Netherlands (PPW). Jak Ty znajdujesz na te wszystkie zajęcia czas? (Proszę powiedz coś o PPW).

Daria: PPW www.polishprpfessionalwomen.com to stowarzyszenie, łączące Polki profesjonalistki, chcące rozwijać się zawodowo lub biznesowo w Holandii. Kobiety zrzeszone w stowarzyszeniu łączy chęć spotkania innych ciekawych Polek, wymiany doświadczeń i potrzeba aktywności, mimo trudności, które mogą wiązać się z faktem bycia nie w Polsce. Jedną z wartości stowarzyszenia jest odwaga, a to właśnie dlatego, że członkinie PPW podejmują wyzwania i szukają rozwiązań w nowych sytuacjach.

W stowarzyszeniu jest ponad 100 rewelacyjnych pań. Oczywiście, czekamy na nowe członkinie. Każda znajdzie tu coś dla siebie.

Te, które lubią posłuchać ciekawych wykładów, brać udział w treningach mogą uczestniczyć w comiesięcznych wydarzeniach.

Te, które lubią dzielić się swoimi przeżyciami i doświadczeniami mogą przyjść na spotkania networkingowe oraz śniadania tematyczno-branżowe.

A te, które lubią organizować, mogą zaangażować się aktywnie w działalność stowarzyszenia, jako członkinie-komisarki. Stowarzyszenie działa dzięki energii 30 z nich i bez nich po prostu nie mogłoby funkcjonować.

Dołączyłam do pomysłu zebrania Polek wokół wspólnych aktywności i przyznaję, że bardzo się zaangażowałam, w szczególności w działalność na rzecz społeczności wokół nas – mamy również odrębną komisję odpowiedzialności społecznej i zainteresowanych jej działalnością odsyłam do strony http://polishprofessionalwomen.com/social-responsibility/. Uważam, że ważnym jest otwartość i kontakt z innymi organizacjami międzynarodowymi i holenderskimi. Przez współpracę uczymy się od siebie wzajemnie.

Jeśli chodzi o znajdowanie czasu, to jest to, myślę, kwestia, czerpania satysfakcji w połączeniu z szukaniem sensu w tym, czego się podejmujemy, a potem już „tylko” ustawiania priorytetów 😉

daria-kanters-i-monika

Teresa: Przez wiele lat pracowałaś w dużej korporacji. Od kilku miesięcy prowadzisz własny, kwitnący biznes. Czy posługujesz się w kontaktach z klientami językiem niderlandzkim? W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Czy uczęszczając na kurs? A może, jako samouk?

Daria: Ciągle, nieprzerwanie uczę się holenderskiego. W każdej sytuacji, niezależnie czy jest ona biznesowa, czy też towarzyska. Staram się oddzielić dwie kwestie: to, w czym jestem specjalistką od tego, że być może to, jak o tym opowiadam nie jest tak płynne, jak byłoby gdybym robiła to po polsku. Myślę, że każdy, kto nie działa we własnym kraju wie, że braki „opakowania” powinien kompensować, jakością „wnętrza”. Widzę, że to przynosi efekty.

Uważam, że nauka nowego języka jest połączeniem teoretycznego wysiłku w szkole, czy na kursie z praktycznym treningiem. Z językiem jest jak z biznesem – można i w zasadzie należy się przygotować teoretycznie i najlepiej u specjalisty, ale potem nic nie zastąpi własnego działania. Jasnym jest, że nie będzie od początku gładko, a może nawet zawsze pozostanie trochę chropowato. Chodzi w końcu o te przysłowiowe „plusy dodatnie” i to żeby rozumieć i zostać zrozumianym.

Pomaga mi to, moim drugim językiem, w szczególności zawodowym, jest angielski i łatwo przychodzi mi przechodzenie z holenderskiego na angielski, jeżeli tylko tak jest efektywniej.

W CONDIBLE www.condible.com, który prowadzimy wspólnie z Moniką Boomgaard pomagamy przedsiębiorcom budować strategie biznesowe, bo naszą siłą jest to, że umiemy przenieść lata doświadczenia korporacyjnego i związanej w tym wiedzy, uporządkowania i bezpieczeństwa działania do małego biznesu, który często działa w warunkach większego chaosu i potrzebuje know-how i wsparcia struktury. Nie mówimy jednak, ze naszą największa wartością dodaną jest holenderski. Nasi klienci biorą nas takimi, jakimi jesteśmy, czyli z polskim akcentem i z angielskim, jako alternatywą, gdy tak łatwiej. Ci, którym to nie odpowiada nie staną się naszymi klientami.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie swego, dobrze prosperującego biznesu tutaj w Holandii bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Daria: Odpowiem odrobinę przewrotnie, że uważam, iż jeżeli komuś nie wyjdzie zbudowanie dobrze prosperującego biznesu w Holandii, to pewnie nie z powodu tego, że nie znał teorii holenderskiej kultury biznesowej.

Uważam, że mimo różnic, biznes w Holandii i w innych państwach, w szczególności Unii Europejskiej jest w zasadzie podobny. W końcu ludzie biznesu posługują się tym samym językiem ekonomii.

Oczywiście dobrze jest być świadomym różnic kulturowych. Przez tą świadomość rozumiem przede wszystkim, znajomość własnych reakcji na różnego rodzaju odmienne zachowania. Nie ma co jednak za bardzo skupiać się na różnicach, a w szczególności stereotypach, chyba, że w kontekście unikalnej cechy wyróżniającej nas na rynku w stosunku do konkurencji.

Na początek warto poczytać, popytać innych, którzy mają większe doświadczenie przeprowadzić tzw. teoretyczne rozpoznanie rynku. Dość szybko warto jednak zaprawiać się w boju przez kontakty z tym, co uważamy za odmienne. W ten sposób oswajamy różnice.

Szczęśliwie, przedsiębiorcy to taka grupa, która szybko się uczy i jest w stanie wyciągać wnioski. Albo sami zaobserwują na czym polega różnica i jaki ma wpływ na ich biznes albo zwrócą się o pomoc do kogoś, kto im pomoże pokonać początkowe przeszkody.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Daria: Pracowałam w międzynarodowych firmach, gdzie spotykali się ludzie z różnych środowisk i kultur i gdzie starano się nie podkreślać podziałów „my” i „oni”. Jednego jestem pewna, w kwestii relacji biznesowych nie jest inaczej jak w kwestii innych relacji międzyludzkich – trzeba uporządkować swoje własne przekonania i stereotypy. Warto zacząć więc od siebie i uświadomienia sobie swoich sposobów na prowadzenie biznesu.

Wszystkim expatom biznesowym radzę zapisać się do lokalnych organizacji czy to branżowych, czy to networkingowych. A to po to, żeby mieć szansę otoczyć się tutejszymi ludźmi biznesu i samemu sprawdzić, w jaki sposób się zachowują.

Oczywiście, tu wracamy do kwestii znajomości języka. Dużo łatwiej jest znając holenderski lub angielski.

Teresa: Masz wielu klientów. Czy oni sami Cię znaleźli czy dotarłaś do nich przez prowadzenie marketingu w języku niderlandzkim?

Daria: Marketing online prowadzimy wyłącznie po angielsku. Chcemy, żeby było jasnym, że możemy pracować również po angielsku. Nasza usługa to doradztwo i konsultacje. Ich świadczenie opiera się w ogromnej mierze o zaufanie. Uważamy, że błędem byłoby w przypadku naszego biznesu sprawianie wrażenia, że jesteśmy Holenderkami. Angielski marketing online powoduje, że zwracają się do nas klienci, którym nie przeszkadza praca w międzynarodowym formacie. W takiej sytuacji fakt, że możemy komunikować się również po holendersku jest miłym zaskoczeniem.

Natomiast, jeżeli chodzi o nasze kontakty offline, to większość interakcji z Holendrami odbywa się właśnie po holendersku m.in po to, aby nawiązać z potencjalnym klientem relację i sprawdzić, czy będzie ona obu stronom odpowiadać. Naszymi klientami są również expaci zainteresowani prowadzeniem biznesu w Holandii i wówczas językiem komunikacji jest angielski.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Daria: Nie wchodząc w szczegóły, bo w końcu różne mogą być powody takiego stanu rzeczy, poradziłabym skupienie na odbiorcy tych produktów lub usług i zaadresowanie swoich działań marketingowych właśnie do niego. Przy czym, mimo że żyjemy w dobie świata online, sugerowałbym szukanie kontaktów offline i zbadanie w praktyce, w jaki sposób klienci odbierają usługi i produkty.

Zdaję sobie z tego sprawę, że powyższe łatwiej powiedzieć niż wykonać w praktyce. Każdemu z nas jest trudno być adwokatem we własnej sprawie, dlatego też, jeżeli wyznaczyliśmy sobie realistyczny czaso-okres na rozwinięcie biznesu, a mimo jego upływu sytuacja nie pozwala „przeżyć”, to może warto zwrócić się o wsparcie z zewnątrz? Tak jak mało kto zaczyna biznes, bo zna się na administracji (chyba, że jest to biuro administracyjne), kwestiach regulacyjnych, czy marketingowych, tak i mało kto zaczyna biznes, bo jest świetnym strategiem biznesowym. Zwykle zaczynamy biznes, bo po prostu lubimy nasz własny produkt lub usługę. A przecież każdy początkujący przedsiębiorca musi pełnić wiele funkcji jednocześnie i choćby bardzo chciał nie może skupić się wyłącznie na produkcie i usłudze. W początkowej fazie biznesu szybko uwidaczniają się nasze mocniejsi i słabsze strony. Moim zdaniem wygrywają ci, którzy jak najszybciej akceptują swoje słabsze strony i szukają rozsądnych rozwiązań z zewnątrz.

Teresa: Na zakończenie, czym chciałabyś podzielić się z Polakami w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?

Daria: Poradziłabym dobrze planować. Nie da się przewidzieć wszystkiego, to jasne. Ale kompletny „bezplan” pokazuje, że jest to raczej trudniejsza droga na prowadzenie biznesu niż łatwiejsza. Odsyłam do naszego bloga w tej kwestii: https://www.condible.com/business-plan-practice/

Tak jak powiedziałam na początku, sama mogłam lepiej przygotować się do przeprowadzki niż to zrobiłam, a wówczas rzeczy wydarzałyby się szybciej, a niektóre mniej boleśnie. Obecnie dostępnych jest coraz więcej informacji i materiałów na temat Holandii i prowadzenia biznesu tutaj. Po prostu szkoda byłoby nie skorzystać z tym możliwości i być mądrym po tej szkodzie. Polecam choćby przejrzenie tej strony: https://business.gov.nl/ która jest prowadzona po angielsku.

Jeżeli ktoś chce rozpocząć biznes i planuje go prowadzić bezpośrednio samemu, a do tego jego klientami mają być Holendrzy, to radzę jak najszybszą i najefektywniejszą naukę holenderskiego i kontakt z Tobą 😉

Jeżeli natomiast ktoś napotyka na przeszkody w organizacji swojego biznesu tutaj. Nie wie, gdzie i jak zacząć, to zachęcam do kontaktu z CONDIBLE.

dla-polskich-przedsiebiorcow-w-holandii-kurs-j-niderlandzkiego-2

Teresa: Czy, powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju wydania były wtedy na rynku, czy przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Generalnie jestem zawsze za tym, żeby podręczniki były dostępne. Uważam, że uczenie się powinno być łatwiejsze niż trudniejsze, a dostępność materiałów, czyni sprawę wygodniejszą. Osobiście bardzo lubię czytać i być może z ciekawości zajrzałabym i do takiej lektury. Przyznam jednak, że najwięcej kultury i to w każdym wydaniu nauczyłam się w praktyce przez kontakty z innymi ludźmi, w szczególności tymi, którzy robili to, co chciałam robić i przez to mogłam się od nich uczyć.

Od zaraz możesz rozmawiać w języku niderlandzkim

gramatyka-slon2Już od zaraz możesz rozmawiać w języku niderlandzkim! Tak, ale pod warunkiem, że zadasz sobie trud i przećwiczysz własne wypowiedzi.

Przed kilku dniami wzięłam udział w webinarze pana, który chwalił się, że potrafi rozmawiać w wielu językach obcych. Jego metoda to tylko nauka słówek, a potem od razu … rozmowa. Już na wstępie odważnie twierdził, że językiem niderlandzkim można wspaniale władać bez opanowania znajomości gramatyki. Hmmm….. Czyżby?! Otóż nie można! Jeśli sie na coś takiego decydujemy, płacimy wówczas tylko za to, żeby mówić niczym Kali z „W Pustyni i w puszczy”…  Bez żadnych struktur gramatycznych, żadnej poprawnej wymowy. Na pewno nie o to nam chodzi!

 

Język bez gramatyki – znacie taki?

Po takim webinarze pomyślałam, że jego autor  chyba nie traktuje poważnie uczestników, a jego jedyny cel to zarobek oparty na naiwności ludzi. Albo jest mu wszystko jedno, czy jego uczniowie mówią o „językach obcych” czy o „obcych jeżykach” –  subtelna różnica w pisowni oraz szyku wyrazów, a kompletnie zmienia znaczenie. Dokładnie więc widać, jakwiele zależy od właściwego sposobu nauki.

Wracając do samej możliwości nauki języka bez gramatyki – uważam, że siedzenie i wkuwanie na siłę tabelek niewiele daje w oderwaniu od kontekstu ich użycia. Choć czasem i to robić trzeba – nieszczęsne czasowniki same nie wejdą nam do głowy! Tak więc bez rozumienia zasad gramatyki możemy się pożegnać z jakąkolwiek znajomością języka obcego, a już holenderskiego szczególnie. Poza tym… gramatyka potrafi być naprawdę bardzo ciekawa –  wiele świetnych w praktyce przykładów na to znajdziecie w „Gramatyce…” Agaty van Ekeren Krawczyk).

Podstawowe zasady budowy języka niderlandzkiego trzeba opanować krok po kroku. Uczniowie przychodzący na kurs języka niderlandzkiego, którzy uczyli się „na żywioł”, mają czasami tak głęboko zakorzenione błędy, że lektorzy muszą włożyć wiele wysiłku, aby je wykorzenić. Największym problemem jest zmiana nawyku dotyczącego używania czasowników rozdzielnie złożonych.

Pgramatykaodobnie jest z błędną wymową. Warto pamiętać, że źle zaakcentowany wyraz w zdaniu może zmienić całkowicie znaczenie naszej wypowiedzi. Wiesz jaj jest róznica w znaczeniu słów „mand” i „maand” ? Jak nie popełniać takich błędów? Jest na to prosta zasada – uczyć się tylko zaufanych materiałów.  Nagraj sobie kawałek audycji radiowej w języku niderlandzkim i najpierw odsłuchaj kilkakrotnie, a potem powtarzaj ją razem z nagraniem. Na początku zapewne gubisz się już po kilku zdaniach. Nie załamuj się! Każdym następnym razem będzie lepiej.

I jeszcze wrócę do twierdzenia pana „od webinaru”, że przecież dzieci nie uczą się polskiej gramatyki, a mówią poprawnie. Czyżby? Dzieci uczące się języka robią tysiące błędów. Cierpliwi rodzice nieustannie je poprawiają . A kto ma cierpliwość, aby  stale  Cię poprawiać?  Poza tym dzieci potrzebują kilku lat na opanowanie języka. Na pewno Ty też masz tyle czasu…?

Następnym razem o nauce języka niderlandzkiego przy użyciu translatora.

Czy Janek padł ofiarą oszustów?

Czy Janek padł ofiarą oszustów? 

Czy Janek padł ofiarą oszustów, którzy obiecali nauczyć go języka niderlandzkiego w ciągu ośmiu godzin? I to w stopniu komunikatywnym!? W ciągu wielu lat przez kursy różnych języków prowadzone w Talen Training Centrum przewinęło się ponad pięćdziesiąt tysięcy kursantów. Wszystkim udawało się lepiej lub gorzej opanować język obcy. Niestety nikomu nie udało się przez 8 godzin nauczyć języka od zera do poziomu komunikatywnego.

Ostatnio coraz częściej spotykam takie obietnice w ofertach nauki języków. Zarówno na blogu, jak i na spotkaniach dzielę się poradami, co należy robić, aby nauka języka niderlandzkiego była bardziej efektywna i jak się do niej zmotywować. Dzisiaj natomiast, zamiast pisać, co warto robić, chciałabym się skupić na tym, czego robić się nie powinno, jeśli mamy zamiar opanować język niderlandzki! Wręcz od czego lepiej  się trzymać z daleka!

stop-oszustomDo napisania tego artykułu zainspirowały mnie trzy rzeczy: strona www kolejnego „czarodzieja” oferującego

nauczenie języka obcego w ciągu ośmiu godzin, webinar na temat nauki języka obcego oraz opinie pewnej Pani, która twierdzi, że świetnie się uczy z translatora Google (!).

Znów nawiedziła mnie myśl  (raczej mało odkrywcza), że przynajmniej połowa materiałów do nauki języka niderlandzkiego do niczego się nie nadaje…  Zarówno papier jak i internet przyjmą wszystko.  Jak więc w gąszczu powszechnie dostępnych materiałów wybrać te najsensowniejsze?

Tych, co mają ochotę mówić jak Kali z „W pustyni i w puszczy”, zaprosiłabym na stronę owego człowieka uczącegojęzyka niderlandzkiego w ciągu 8 godzin. Obawiam się jednak, że mogą przejść na „ciemną stronę mocy” i utonąć w gąszczu bajek o świętym Mikołaju. Brzmi zabawnie, prawda? Zawsze mnie zastanawiało, co ludzie widzą w różnychdaromwa-probka-videokurs-slowka-holenderskie-na-kazda-okazje technikach mnemonicznych, wymyślaniu niestworzonych historyjek, żeby zapamiętać  wyraz czy ich całą listę. Żeby poprawnie władać językiem obcym, potrzeba ok. 4000 słów. Szczerze mówiąc, znam wiele ciekawszych i skuteczniejszych sposobów ich kolekcjonowania niż wymyślanie nowych historyjek. Może komuś podobne techniki odpowiadają – ja też swego czasu próbowałam z nich korzystać. Niestety, miałam wrażenie, że tylko dodatkowo zaśmiecam sobie głowę, a długofalowych postępów raczej nie dostrzegałam. Dla ułatwienia nauki słówek BEZ BŁEDÓW polecam na przykład program DUOLINGO.

Faktu, że języka holenderskiego zwyczajnie nie da się nauczyć w 8 godzin, jeśli się nie jest osobą chorą na autyzm, nie muszę chyba dalej rozwijać… Bądźmy realistami.

 

Kolejne webinaria pewnego guru dającego wskazówki,  jak się uczyć, aby (według naszych doświadczeń w szkole) nauczyć się ŹLE mówić omówię następnym razem.

 

Przeczytaj także moje wywiady  z serii Polacy w Holandii.

https://www.talentraining.nl/category/polacy-w-holandii/

Zdrowie ma ogromny wpływ na to, co osiągniemy w naszym życiu-wywiad z dr Joanną Krzeslak-Hoogland

jkrzeslakhoogland_mg_0890c2

 

Zdrowie ma ogromny wpływ na to, co osiągniemy w naszym życiu. Troska o zdrowie ma dla nas kolosalne znaczenie, zwłaszcza w tym momencie jak zachorujemy.

Tym razem rozmawiam z dr Joanną Krzeslak-Hoogland, certyfikowanym trenerem żywienia. Joanna jest głosem bezdźwięcznych mikrobów. Chce wnieść naukę do prawdziwego życia. Jest inspirowana wpływem żywności na nasze zdrowie. Jej idea „Żywność jako lekarstwo”, przekuwa w porady na temat żywienia i higieny jelit. Wiadomo „w zdrowym ciele zdrowy duch”. I nie musimy się okłamywać. Gdy jesteśmy chorzy, na nic nie mamy ochoty, poza powrotem do zdrowia.

 

 

Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero tu na miejscu podjęłaś naukę?

Joanna: Przeprowadzając się do Holandii nie znałam języka niderlandzkiego i dopiero na miejscu podjęłam jego naukę. Będąc na pierwszym roku studiów doktoranckich zaczęłam swoją pierwszą niderlandzką językową przygodę, uczęszczając na kurs organizowany przez Uniwersytet w Groningen. Muszę jednak przyznać, że przez pierwsze lata mojego pobytu w Holandii posługiwałam się głównie językiem angielskim, pasywnie chłonęłam język niderlandzki powoli dojrzewając do tego, aby zacząć nim władać.

Teresa: Masz własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego?

Joanna: Dziękuję za miłe słowa. Nauka języka niderlandzkiego była dla mnie wieloetapowym procesem, jak również bezcenną inwestycją. Widzę, że jego znajomość daje mi więcej możliwości na polu profesjonalnym jak również osobistym. Na pewno ważnym etapem językowym było dla mnie zdanie państwowych egzaminów „Nederlands als tweede taal” NT2, poziom B2. Również moja praca na holenderskim uniwersytecie i w międzynarodowych firmach – pomimo, że była głównie wykonywana w języku angielskim- stanowiła istotny element mojej obecnej znajomości niderlandzkiego. Większość moich kolegów/koleżanek była Holendrami/Holenderkami i to od nich pasywnie pochłaniałam słówka, zwroty i inne tajniki tego języka, na poziomie potocznym jak również biznesowym.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie tutaj w Holandii własnego biznesu lub zrobienia kariery bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej?

Joanna: Myślę, że jest to możliwe aczkolwiek nie łatwe. Bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej jesteśmy narażeni na wiele potyczek i frustracji. Znajomość tej kultury i języka otwiera wiele możliwości i ułatwia funkcjonowanie biznesu, począwszy od zwykłych praktycznych spraw poprzez relacje z partnerami biznesowymi i klientami.

Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Joanna: Nie miałam możliwości prowadzenia biznesu w Polsce także trudno jest mi wskazać konkretne różnice. Myślę, że są różnice jak i podobieństwa. Z podobieństw, to każdy przedsiębiorca ma podobne wyzwania, jeżeli chodzi o zdobycie klienta, relację z klientem, reklamę, networking, definiowanie celów czy rozliczenia podatkowe.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Joanna: Myślę, że ”wspaniały” produkt czy usługa jest fundamentem dobrze prosperującego biznesu aczkolwiek to nie wszystko, to samo w sobie nie gwarantuje nam sukcesu. Ważne jest, aby mieć plan (biznes plan), sprecyzowane cele, jak również coś, co będzie nas wyróżniało spośród innych przedsiębiorców, tzw. Unique Selling Points. W zależności od natury biznesu może to być wysoka jakość naszej usługi/produktu, unikalne cechy naszego produktu lub usług, korzystny stosunek „ceny, do jakości”, lokalizacja usług, specjalizacja usług, nisza klientów o specyficznych potrzebach, nasza osobowość, znajomość języków, nasze wykształcenie i profesjonalnalizm, nasze doświadczenie, nasza sieć kontaktów, nasze zaangażowanie itp.

Jeżeli borykamy się z mała ilością klientów to dobrze jest zdać sobie pytanie „dlaczego tak jest?”. Czy problem leży w tym, że potencjalni klienci nie wiedzą o istnieniu naszego produktu lub go po prostu nie znają? Tu pomocny może być networking, uczestniczenie w różnego rodzaju eventach, organizowanie warsztatów, wykorzystanie narzędzi takich jak „social media”, które mogą nam pomóc w promowaniu naszego biznesu/produktu. A jeżeli klienci znają nasz produkt/usługę, ale pod jakimś względem nie spełnia on/ona ich oczekiwań? W tej sytuacji najlepiej jest poprosić o feedback swoich klientów, w formie kwestionariusza, emaila itp. Ta informacja może być bezcennym drogowskazem o potrzebach naszych klientów i daje nam możliwość dostosowania naszych usług lub produktu. Inne przykładowe pytanie to czy reklamujemy nasz produkt, usługi wśród potencjalnych klientów? Kto jest naszym „idealnym” klientem?  Czy jest przejrzystość, jeżeli chodzi o nasze usługi i cenę naszych usług/produktu? Klient lubi wiedzieć, czego może oczekiwać i jaka wiąże się z tym inwestycja finansowa. Jeżeli nasze działania nie dają oczekiwanych rezultatów to dobrze jest skonsultować się z kimś, kto ma więcej doświadczenia i nas pokieruje np. mentor lub skorzystać z profesjonalnych usług, które pomogą naszemu biznesowi wznieść się ponad wyżyny.

Teresa: Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają własną działalność?

Joanna: Przede wszystkim wykorzystujcie swoją pasję i energię, bądźcie otwarci i pozytywnie nastawieni, wierzcie w siebie i w możliwości, które są dookoła was. Dokształcajcie się na płaszczyźnie personalnej i profesjonalnej, uczcie się języka niderlandzkiego, podwyższajcie swoje umiejętności i kompetencje. Bądźcie wdzięczni za możliwość prowadzenia własnej działalności nie bojąc się ryzyka, które ono ze sobą niesie. Jeżeli uważacie, że błądzicie to szukajcie wsparcia u rodziny, znajomych czy profesjonalistów.

Teresa: Czy, powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy tego rodzaju wydania przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Joanna: Myślę, że takie podręczniki byłyby bardzo pomocne Polakom w odnalezieniu się w kulturze holenderskiego niderlandzki-drugi-krok-cd-a2-b1biznesu. Zwłaszcza Polakom, którzy przeprowadzili się do Holandii tuż przed rozpoczęciem działalności gospodarczej i nie mieli możliwości poznania holenderskiej kultury, i gdy ich doświadczenia zawodowe opierają się głównie na polskich realiach. Zanim ja założyłam moją firmę w Holandii miałam okazję tutaj pracować przez ponad 10 lat, co dało mi możliwość zapoznania się z tutejszą kulturą, językiem i klimatem. Dało mi to dobrą bazę doświadczeń, ale z pewnością taki podręcznik byłby wartościowym dodatkiem w rozwoju mojego biznesu.

Teresa: Joanno, dziękuję z rozmowę. Twoja praca, twoja firma to cegiełka, która z pewnością przyczyni się do poprawienia naszego zdrowia. Dla wszystkich zainteresowanych pasją Joanny zapraszam na www.probioticdigest.com Joanna jest tu, by wspierać osoby w ich drodze do dobrego samopoczucia. Tobie życzę dalszych sukcesów zarówno w życiu osobistym jak i w dalszym rozwoju firmy.

 

Czy tylko znajomość języka niderlandzkiego jest podstawą by odnieść sukces w Holandii?

lidia-krawczykBy osiągnąć sukces na holenderskim rynku znajomość języka niderlandzkiego jest nieodzowna. Ale nie tylko. Rozmawiam dzisiaj z Lidią Krawczyk-Rikken, właścicielką firmy 5Alfa, ekspertem z efektywności, która prowadzi szkolenia i coaching dla polskich przedsiębiorców w Holandii. Poza znajomością języka niderlandzkiego przedsiębiorca musi mieć też wiedzę biznesową, marketingową, prawną itd.
TJ: Lidio, jak to się stało, że zaczęłaś zajmować się wspieraniem polskich przedsiębiorców poprzez organizowanie szkoleń?
LK: Witaj Tereso, przede wszystkim dziękuję Ci za tą możliwość udzielenia wywiadu! A teraz do Twojego pytania. Po pierwsze, zdobywanie i przekazywanie wiedzy zawsze było moją pasją. Uwielbiam czytać książki, dowiadywać się nowych rzeczy, rozwijać się. Uważam, że ta wiedza ma tylko wartość, jeśli mogę przekazać ją dalej. Zawsze lubiłam stać przed grupą i cieszyć się tym, że ludzie razem ze mną odkrywają nowe rzeczy. Pewnie też, dlatego zajęłam się swego czasu prowadzeniem Polskiej Szkoły w Nijmegen. Zakładając firmę szybko odkryłam, że szkolenia i przekazywanie wiedzy, to jest coś, co chciałabym robić. Zakładając i rozwijając firmę, sama bardzo wiele się nauczyłam, popełniłam wiele błędów, ale też odkryłam dziedziny dla siebie zupełnie nowe.
Wtedy też szukałam kontaktów w innymi firmami polskimi, i może trochę przypadkiem zaangażowałam się, jako dyrektor w działalność VPNO, później Polskiej Izby Handlowej. Ucząc się i poznając innych przedsiębiorców, uświadomiłam sobie, jak duża jest potrzeba dla ludzi takich jak ja, aby móc uczyć się od innych. Ludzie są po prostu głodni wiedzy biznesowej, marketingowej, finansowej. Po 3 latach wiem, że tak wielu osobom mogę pomóc, ułatwić im drogę do rozwoju, poprzez podzielenie się własnymi doświadczeniami, wiedzą, nawet błędami.
Poza tym mam takie przekonanie, że w Holandii jest wielu wspaniałych przedsiębiorczych, ambitnych Polaków, których trzeba promować, którym trzeba pomóc się przebić. Taka moja piękna wizja jest taka, że moi klienci odnoszą sukcesy, nie tylko w środowisku polskim, ale i holenderskim, i międzynarodowym.
TJ: To piękne postanowienie. A jak konkretnie chcesz pomóc osobom rozpoczynającym działalność?
LK: Zupełnie konkretnie, to 4 lutego prowadzę pierwsze szkolenie, które będzie też początkiem programu, cyklu szkoleń, który zacznę w marcu. Szkolenie 4 lutego będzie takim szkoleniem „w pigułce” i ma tytuł „Jak zwiększyć skuteczność, dochody i liczbę klientów w 7 krokach” W 4 godziny przejdę przez 7 ważnych kroków, który według mnie musi przejść każda osoba, która zakłada działalność, lub która chce rozwijać firmę, aby móc odnieść sukces. Postaram się przekazać maksimum praktycznej wiedzy w tym czasie tak, aby uczestnicy wyszli z planem, co muszą zrobić w tym roku, na czym się skoncentrować. Podobne kroki przechodzę z moimi klientami podczas sesji indywidualnych, tylko w dużo bardziej rozszerzonej formie. Ale to tylko początek! Uczestnicy otrzymają również specjalną ofertę na udział w programie szkoleń tematycznych, które rozpocznę w marcu, zapraszając między innymi gości na każde szkolenie. Mam nadzieję, że uczestnicy moich szkoleń nie tylko skorzystają z tej wiedzy, ale także z możliwości poznania się nawzajem, budowania kontaktów, może współpracy, wymiany doświadczeń. Zauważyłam podczas spotkań z klubem VPNO, że takie relacje są bardzo wartościowe i rodzą się z nich nowe pomysły, nowi partnerzy i wręcz nowe biznesy.
TJ: W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić czytelników do wzięcia udziału w tym szkoleniu 4 lutego 2017. Dla kogo dokładnie ono jest?
LK: Dla każdej osoby, która już posiada firmę, ale „walczy” jeszcze, aby naprawdę się rozwinąć, oraz dla tych osób, które dopiero noszą się z zamiarem, lub właśnie założyły własną działalność.
TJ: Nie wszyscy przedsiębiorcy znają doskonale tajniki języka niderlandzkiego i dlatego to szkolenie będzie prowadzone w języku polskim. Gdzie możemy znaleźć szczegóły, jak się zapisać?
LK: Szkolenie odbędzie się w Driebergen koło Utrechtu od 14.00 do 18.00. Zapraszam serdecznie do skorzystania z tego linku, aby zapoznać się ze szczegółami oraz zapisać się na szkolenie:

Szkolenie „Jak zwiększyć skuteczność, dochody i liczbę klientów w 7 krokach”


TJ: Dziękuję bardzo za wywiad i życzę Ci powodzenia!
LK: Ja również dziękuję. Dla klientów TTC, którzy zapiszą się na szkolenie oferujemy prezent – książkę po polsku z tematyki biznesu, związaną z tematyką mojego szkolenia. Aby skorzystać z promocji, proszę o wpisanie „TTC” w pole „Kod promocyjny”. Poza tym podczas samego szkolenia rozlosuję godzinę bezpłatnej konsultacji indywidualnej o wartości 250 euro.

Anna Konowalczyk – doradztwo

Anna Konowalczykdoradztwoanna

Teresa Jaskólska rozmawia z  Anną Konowalczyk

Teresa: Polacy w Holandii. Przyjechałaś do Holandii znając już język holenderski czy dopiero tu na miejscu podjęłaś naukę?

Anna: Zanim postanowiłam przyjechać do Holandii samodzielnie uczyłam się języka holenderskiego na poziomie pierwszym, czyli podstawowym. Wymagało to ode mnie systematyczności i dyscypliny, ponieważ jak dotąd uczyłam się klasycznie – w szkolnej ławie pod reprymendą nauczyciela. Dalszą naukę języka niderlandzkiego podjęłam po trzech miesiącach pobytu w Holandii. Początkowo przez 3 m-ce uczęszczałam na wieczorowy kurs holenderskiego dla początkujących, po czym podjęłam dzienną naukę. Naukę kontynuowałam 5 m-cy. Po ośmiu latach pobytu w Holandii odbyłam 3 miesięczny indywidualny kurs języka niderlandzkiego dla zaawansowanych na poziomie wyższej uczelni. To skutecznie pomogło mi w wyszlifowaniu języka holenderskiego i podejrzewam, że to nie ostatni krok. Nauka języka niderlandzkiego to bezustanny proces; stale uczę się nowo zasłyszanych słówek. 

Teresa: Masz własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego?

Anna: Dziękuję za komplement. Od początku pobytu w Holandii zdawałam sobie sprawę, że znajomość języka holenderskiego otworzy mi drzwi do samorealizacji; pozwoli mi funkcjonować w świecie biznesu jak i na polu prywatnym. Na pewnym etapie pracy zawodowej jedynym moim narzędziem stał się język urzędowy w piśmie i w mowie. Funkcja, jaką piastowałam nie uwzględniała innej opcji, a mój język holenderski wymagał jeszcze kropki nad i. Podjęłam to wyzwanie z lękiem, że może się nie udać. Zaczęłam czytać więcej prasy holenderskiej, co miało poszerzyć zasób słów i bardziej przykładałam się do pisania tekstów holenderskich. Trafiłam na wspaniałą szefową, która początkowo kontrolowała pisane przeze mnie pisma w języku holenderskim. Z czasem używanie holenderskiego języka biznesowego stało się łatwiejsze, a ja sama się z nim oswoiłam. Przyznaję, że to nie było proste zadanie i nie przyszło mi to lekko, jednak satysfakcja jest ogromna! Dzięki kilkuletniej determinacji dziś samodzielnie prowadzę firmę doradczą, pomagającą Polakom w stawianiu pierwszych kroków na terenie Holandii. Z racji wykonywanego zawodu moja firma ściśle współpracuje z wieloma instytucjami holenderskimi.  Bez znajomości holenderskiego języka biznesowego nie byłoby to możliwe.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie swego biznesu tutaj w Holandii bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej? Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

Anna: Zdaje się, że przypadkowo po części wyprzedziłam kolejne pytanie. Wyżej wspomniałam, że znajomość holenderskiego języka biznesowego jest filarem prowadzenia firmy w Holandii. Równie ważne jest zapoznanie się i przyswojenie sobie holenderskiej kultury biznesowej. W Holandii dialog w biznesie prowadzony jest w łagodny sposób, w poszukiwaniu kompromisu. Stosuje się zasadę „win-win”, co można przełożyć na „wilk syty i owca cała” lub „afspraak is afspraak”, czyli dotrzymuje się danego słowa. W Polsce jest podobnie, przy czym komunikacja przebiega w bardziej ekspansywny sposób i stosowane są luźniejsze granice dotyczące ustaleń. Rozumiejąc te różnice łatwiej jest prowadzić interesy i osiągnąć zamierzony cel.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

Anna: Jestem jednym z licznych przedstawicieli polskiej przedsiębiorczości na terenie Holandii. Myślę, że każdy z nas boryka się z wyzwaniem dotyczącym rozbudowania firmy, powiększenia obrotów czy pozyskaniem klienta. To nierozerwalna część całości, czyli nie można jej wyeliminować. Moim celem jest niesienie pomocy Polakom w załatwianiu formalności na terenie Holandii w taki sposób, żeby ich integracja z Holandią przebiegała w sprawny sposób.  Jasno postawiony cel i rozpoznanie potrzeb grupy docelowej pomagają mi do niej dotrzeć.  Ważny jest również stały dialog z klientem. To tak jak z nauką języka- trzeba stale powtarzać słówka, żeby je zapamiętać. Klientowi trzeba stale przypominać, że istniejesz, że masz dla niego produkt, którego on szuka, albo będzie szukał. Im częściej potencjalny klient „widzi Cię” w postaci ulotki lub innej formy reklamy, tym większa szansa, że zapamięta właśnie Ciebie i skontaktuje się właśnie z Tobą, jeśli będzie potrzebował Twojego produktu. Dbałość o już pozyskanego klienta jest wiodąca, bowiem zadowolony klient poleci Cię potencjalnemu klientowi.

Teresa: Czy nauka języka niderlandzkiego sprawiała Ci problemy?  

Anna: Samodzielna nauka języka niderlandzkiego w początkowym stadium wydawała mi się prosta. Miałam wrażenie, że sobie poradzę i jestem świetnie przygotowana. Po przyjeździe do Holandii szybko odkryłam jak się myliłam. Nie rozumiałam prawie nic, nie potrafiłam wyodrębnić poszczególnych słów w zdaniu, słyszałam potok dźwięków, z których nie mogłam wyłowić żadnej treści. Ciężko było włączyć się w rozmowę, wyjaśnić cokolwiek, nie wspominając o załatwieniu jakiejkolwiek formalności. Zwykły zakup biletu w kasie przybierał formę koszmaru. Myślałam nawet, że język niderlandzki jest nie do opanowania! Dziś wywołuje to szeroki uśmiech na mojej twarzy, ponieważ wiem, że byłam w błędzie. Języka niderlandzkiego można się nauczyć, czego jestem przykładem.

Teresa: Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?

Anna: Jako doradca i przedsiębiorca, który również kiedyś zaczynał, chciałabym dodać wszystkim początkującym animuszu i pogratulować odwagi. Uważam, że w początkowej fazie prowadzenia firmy najważniejsze jest wyciąganie lekcji z każdej porażki, poszerzanie wiedzy w swojej specjalności i bezwzględny ZAKAZ poddawania się.

Teresa: Dziękuję Anno za obszerne odpowiedzi i życzę sukcesów.

Plan kursów

 

Talen Training Centrum na kanale RTL4

Talen Training Centrum na kanale RTL4

 

W sobotę 17 września 2016 o godzinie 13:30 stacja RTL4 w programie „LifestyleXperiance plus” wyemitowała film o naszym Centrum Językowym. To niecodzienna szansa aby poznać nas prawie osobiście. Tak, jesteś dla nas VIP-en i mamy zaszczyt zaprosić Cię na to kilkuminutowe spotkanie.

 

Może się już uczyłeś w naszej szkole, a może dopiero planujesz naukę w TTC. Będziemy się cieszyć, jeśli pomożemy Ci osiągnąć pozycję na jaką naprawdę zasługujesz. A “środków pomocniczych” do osiągnięcia tego celu mamy wiele. Odwiedź nas już teraz i zobacz jakie.

Pozdrawiamy serdecznie
Teresa, Agata i cały zespół TTC służący Ci pomocą w osiągnięciu Twoich celów.