wakacyjny trening niderlandzkiego

Nauczyłam się języka holenderskiego dla siebie, ale używam go dla innych…

Teresa: Aniu, czy przyjeżdżając do Holandii władałaś językiem niderlandzkim? Jakie plany „językowe”  chodziły Ci po głowie?

Ania: Odkąd zamieszkałam w Holandii, nauka języka holenderskiego była zawsze w planach, ale nigdy nie stanowiła priorytetu. Znalezienie pracy, jak również jej wykonywanie bez języka holenderskiego nie stanowiły problemu. Internet, Google translator i liczne kontakty ze znajomymi z kraju też nie podnosiły mojej motywacji, aby moją sytuację radykalnie zmieniać. Oferta dostępnych kursów języka holenderskiego jest bardzo duża. Moja początkowa selekcja skupiała się na wyszukiwaniu obietnic o szybkim i łatwym przyswajaniu wiedzy. Niestety po kilku takich doświadczeniach, nabyłam jedynie obeznania z językiem, a ilość błędów, które popełniałam sprawiała, że dalej trudno było mnie zrozumieć i nie byłam odbierana przez holenderskich słuchaczy jako osoba, która ma coś ważnego i inteligentnego do powiedzenia. Bardzo irytowało mnie pobłażliwie traktowanie i brak zważania na moje wykształcenie, opinie ani moje doświadczenie zawodowe.

Teresa: Nie jesteś jedyną kobietą, która jest traktowana z pobłażaniem tylko dlatego, że nie znasz języka holenderskiego. Miałam podobne do Ciebie doświadczenia. Choć jestem bardzo wykształconą kobietą, czasami traktowano mnie jak bym nie umiała policzyć do trzech. Podobne odczucia miały moje nie holenderskie przyjaciółki. I co dalej?

Ania: Po pewnym czasie zatęskniłam wiec do poziomu niezależności, jaki miałam w kraju i chciałam w pełni włączyć się w środowisko, które powoli stawało się moim domem na zawsze.

Uznałam, że nauka języka “op gevoel” z reguły serwowana w holenderskich szkołach języka nie daje mi oczekiwanych rezultatów. W przeszukiwanych ofertach wyróżniła się propozycja instytutu językowego TTC: 25 lat doświadczenia w nauczaniu języka holenderskiego, dobra podstawa w teorii wyjaśnionej w ojczystym języku i różnorodny sposób nauki przekonały mnie, aby spróbować jeszcze raz -tym razem na poważnie.

Teresa: Przypadek sprawił, że trafiłaś do TTC.

Ania: Standardowy kurs, na który się zapisałam upewnił mnie, że z TTC mogę osiągnąć moje cele! Niestety, chociaż kursy są oferowane w wielu miastach w Holandii, dojazdy na kurs stacjonarny zaczęły zajmować mi za dużo czasu, aby kontynuować następny moduł. Okazało się, że z TTC można znaleźć ciekawe rozwiązanie– prywatne lekcje u mnie w domu. W ten sposób przerobiłam nowy materiał w swoim tempie i dostałam odpowiedz na każde moje pytanie dotyczące języka holenderskiego w ojczystym języku. W pewnym momencie zaczęłam wychwytywać błędy popełniane przez samych Holendrów! Dzięki TTC uzyskałam pewność, że potrafię wyrazić moje myśli w sposób poprawny i z silą przekazu, która stawia mnie na równi z innymi mieszkańcami Holandii.

Teresa: To jest wspaniałe uczucie widząc własne postępy w nauce.

Ania: I kiedy zaczęłam władać językiem holenderskim, na poziomie, który potrzebowałam dla siebie, okazało się, że potrzebuję tego języka dla kogoś innego. Dla najważniejszych na świecie osób w moim życiu- moich dzieci. Przez długi okres moje wysiłki językowe w komunikacji z dziećmi skupiały się jedynie na języku polskim. Zastanawiałam się, jak to osiągnąć, aby dzieci chciały mówić po polsku i jak ich motywować do nauki tego języka. Jedną ze strategii w tym zakresie było niemówienie do dzieci po holendersku. I kiedy mój starszy syn zapytał mnie pewnego razu:” Mamo, dlaczego ty teraz do mnie mówisz po holendersku? Przecież my mówimy sobie po polsku?” byłam pewna, że ustanowiliśmy “rozdział na języki” w domu i na zewnątrz. Okazało się to jednak niewystarczające.

Duża cześć życia moich dzieci odbywa się po holendersku i do tej części mam dostęp tylko jeśli używam z dzieciakami języka holenderskiego. One chcą opowiadać, co się u nich dzieje, o kłótniach z kolegami i nowych rzeczach, których nauczyli się w szkole, w tym samym języku, w którym te wydarzenia przezywają. Starszy syn mówi czasem:” chcę z tobą porozmawiać o szkole…” – i potem już leci: “Weet je? Vandaag heb ik….”

To, że moje dzieci żyją w dwujęzycznym świecie, oznacza, że potrzebują dwujęzycznych rodziców.

Teresa: Co daje Ci największą satysfakcję z trudu jaki podjęłaś ucząc się języka niderlandzkiego?

Ania: Nauczyłam się języka holenderskiego dla siebie, ale mówię nim dla moich dzieci. Żeby wiedziały ze nie są nigdy same ani w swoim polskim, ani w swoim holenderskim świecie. Żeby im pokazać, jak mówić dwoma językami. Żeby dać im przykład: skoro mama dla mnie mówi po holendersku– to ja dla niej chce mówić po polsku. Żeby im pokazać jak dać sobie rade w tym skomplikowanym świecie. I żeby być dla nich autorytetem i partnerem do rozmowy- na każdy temat i w każdym ich języku, a nie obciążać ich moimi kompleksami i korzystać z nich jak z tłumacza…

Teresa: Aniu, dziękuję serdecznie za rozmowę. To szczególna motywacja by się nauczyć obcego języka. Dla Twoich dzieci na pewno jesteś nie tylko bardzo kochającą mamą, ale też autorytetem. A dla wielu matek i ojców przykładem jak można się odnaleźć w Holandii.

Soest, czerwiec 2018

Jak zmobilizować się do nauki w wakacje?

 

slonce-wakacje

Podpowiadamy, jak zmusić się do pogrążenia w książkach, gdy za oknem świeci słońce.

Koniec tzw. roku szkolnego dla większości uczących się osób oznacza niebywałą ulgę. Wizja długich wakacji pełnych beztroski i laby jest naprawdę kusząca … My jednak, osoby pracujące z wizją laby, miesięcy lipca i sierpnia, nie kojarzymy. Nie jesteśmy wszak studentami. Jeśli już mamy wymarzony urlop to trwa on max. 3 tygodnie, ale dla większości to zaledwie tydzień.

W lipcu i sierpniu dajemy sobie najczęściej jednak odpoczynek od nauki. Także ze względów organizacyjnych – część osób wyjeżdża na wkacje, zawieszonych jest więc część kursów letnich.

Nie oznacza to wcale, że powinniśmy na dwa miesiące odłożyć naukę języka holenderskiego. Aby nie zapomnieć wszystkiego, czego z mozołem nauczyliśmy się przez ostatnie pół roku, a może nawet rok, musimy wypracować sobie nawyk powtarzania materiału.

Niestety prawda jest taka: latem nauka jest ostatnią rzeczą, o której się myśli. Ale, w końcu trzeba się za nią wziąć. Czas ucieka! A język holenderski jest przecież bardzo ważny dla Ciebie.

Najpierw naładuj akumulatory!

Byłabym niesprawiedliwa, gdybym namawiała Cię do pogrążenia się w książkach już od pierwszego dnia wakacji. Bezspornie należy ci się urlop. Słodkie lenistwo bez obciążenia bardzo ci pomoże. Zabierz ze sobą najbliższe osoby i wyjedź gdzieś daleko od domu, bo tylko tam naprawdę odpoczniesz. Potem zostanie ci już tylko systematyczna nauka.

Kiedy do książek?

Po powrocie czas wziąć się do pracy. Sama wiesz/ sam wiesz, jak szybko mija dzień za dniem. Zanim zorganizujesz sobie miejsce nauki, zgromadzisz wszystkie potrzebne materiały i opracujesz plan działania, ucieknie ci trochę cennego czasu. Dlatego najpierw ustal, na jakim jesteś etapie pogłębiania wiedzy, zrób sobie dobry plan i do dzieła.

Biurko będzie teraz twoją oazą nauki. Może to nie nastrajać cię optymistycznie, jeśli masz przed sobą okno, a za nim jasny, wesoły, wakacyjny świat. Pamiętaj jednak, co jest Twoim celem. Jeśli założyłeś sobie że przeskoczysz program o jeden poziom, trzymaj się planu, a osiągniesz to, co zamierzyłeś.

Systematyczność i dyscyplina

Ucz się przede wszystkim w pochmurne dni. Nie odmawiaj sobie przyjemności i odpoczynku, bo w ten sposób długo nie wytrzymasz.

Umów się sam ze sobą, że czas który, raz w tygodniu poświęcałaś na zajęcia na kursie + czas dojazdu, np 2,5 godziny i 1 na dojazd = 3,5 to twoje absolutne minimum na naukę, na tydzień.

Ucz sie albo codziennie po 30 min, albo rozłóż sobie czas inaczej 3x po godzinie i 1 x pół godziny na powtórzenie tego, czego się nauczyłeś.

Jeśli jednak wiesz, że systematyczność to Twój najwiekszy problem, a brak konsekwencji w podążaniu za planem, to dla Ciebie typowa sprawa, zapisz się na wakacyjny intensywny trening w TTC. Zaiwestuj w siebie! Umów się z nami tylko na 4 dni, a dostaniesz wytyczne jak działać, by przeskoczyć o jeden poziom, lub po prostu poprawić swój holenderski.

Powodzenia!

Kim i gdzie będziesz za 5, 10 lat?

usmiech

Spróbuj i ty odpowiedzieć sobie na to pytanie. Może ujrzysz w przyszłości coś , czego nie chciałbyś zobaczyć. A może ten widok zmotywuje Cię do działań, Otrzymałam w ubiegłym tygodniu list od „zdemotywowanej Katarzyny” – dziewczyna tak samą siebie nazwała. Kasia pisze:

Od 5 lat mieszkam w Holandii. Mały stały kontrakt w fabryce produkującej ciasteczka. Nawet rozmawiam po holendersku, ale… Mam wrażenie że ciągle jestem na tym samym poziomie i nie mogę przejść n wyższy poziom. W pracy, wiadomo, posługuję się prostym holenderskim, chociaż jestem od niedawna team leiderem. Używam ciągle tych samych wyrażeń, nie rozwijam się w słownictwie dotyczącym spraw zawodowych. W domu także, mąż Polak więc przecież nie będziemy, jak sugerują mi holenderscy koledzy, rozmawiać po niderlandzku. Wiadomo, że nawet jeśli spróbowalibyśmy, i tak w końcu przejdziemy na polski. Szybciej, łatwiej i przyjemniej.

Czytam Waszego bloga i teksty o motywacji, o celach, o stawianiu sobie poprzeczki wyżej, owszem docierają do mnie, ale do tej pory nic z tym nie zrobiłam. Chciałabym zapisać się na gratisową lekcję, tak aby ktoś określił mój poziom językowy i abym moga wziąć udział w wakacyjnym kursie językowym. Postanowiłam, że zrobię coś dla siebie. Nie mogę przecież całe życia pracować przy taśmie. Pani Izo napisała Pani kiedyś: zastanów się kim będziesz i co będziesz robić za 5, 10 lat? Przeraziłam się. Zobaczyłam siebie, już 42 letnią kobietę, w tym samym miejscu przy taśmie ciągle jeszcze z błędami mówiącą po holendersku. O nie muszę coś z tym zrobić. Zaczynam od dziś.

Mój plan :

a)      Gratisowa lekcja określająca mój poziom holenderskiego

b)      Kurs wakacyjny podnoszący mój poziom językowy

c)       Kurs konwersacje, by mówić biegle i bez błędów

d)      Za rok zmieniam pracę!

Za 5 lat będę w zupełnie innym miejscu i inną osobą!

Do dziś zdemotywowana Katarzyna

PS. od teraz jestem zmotywowwana”

Tak trzymać Pani Kasiu! Nie jest Pani jedyną osobą, którą zmotywowało spojrzenie na siebie z innej perspektywy. Miło będzie spotkać się z Panią na  wakacyjnym kursie w Soest.

Gratuluję podjęcia kroków ku fajniejszej przyszłości 🙂

pozdrawiam,

Iza