holandia

Depresja może dopaść pewnie i Was i Waszych holenderskich sąsiadów. W tym kraju wyjątkowo dwuznacznie można ją rozumieć. Depresja może być … narodową chorobą Holendrów  albo i każdego innego narodu w takich częściach świata, gdzie jest mało słońca. Może też być… terminem geograficznym i o nim tu raczej mowa. Dlaczego? Bo z nim Holendrzy mają więcej wspólnego.

Jedna z definicji tego słowa mówi, że „depresja to obszar lądu położony poniżej poziomu morza.” A taka właśnie jest aż 1/4 terenu Holandii. Zawsze uśmiechnięci Holendrzy (nawet podczas największej ulewy i wiatru!) mają raczej niewiele wspólnego z drugą definicją „depresji” rozumianej jako stan obniżonego nastroju lub wręcz choroby, której towarzyszy smutek, bezsenność, nerwowość, apatia i inne tego typu objawy.

Wracając do depresji częściej rozumianej „po holendersku”, najniżej położony punkt w tym kraju znajduje się 676 m poniżej poziomu morza, na trasie pomiędzy Rotterdamem a Goudą, w wiosce Nieuwerkerk aan den Ijssel (swoją drogą warto się tam wybrać turystycznie nie tylko dla odwiedzenia największej depresji w Holandii, ale i z powodu innych okolicznych atrakcji turystycznych).

Dla turystów ciekawostką jest, że kolejne 35 proc. terenów tego kraju jest położonych zaledwie do 1 m n.p.m. Dla miejscowych oznacza to przede wszystkim częste zagrożenie powodziami, z którymi Holendrzy radzą sobie chyba najlepiej na świecie. Mają ogromną sieć wałów przeciwpowodziowych, które rozciągają na długości około 3,5 tys. km.

Nie obawiaj się zatem o nastrój swoich holenderskich przyjaciół, sąsiadów!niderlandzki-krok-po-kroku-a1-cd

A swoje samopoczucie poprawiaj pozytywnym myśleniem i ciekawymi aktywnościami. Może to być sport, ale równie dobrze nowy kurs językowy.

Zobacz, co dla Ciebie mamy:

https://www.talentraining.nl/kursy-niderlandzkiego/

To jest depresja…
Tagged on: