„Diabeł często tkwi w szczególe”, dlatego warto znać lokalną kulturę biznesową

 

 

Tak uważa moja dzisiejsza rozmówczyni – Agnieszka Domańska, której firma VCA-Talen prowadzi kursy bezpieczeństwa dla pracowników aż w 18 językach! Na co dzień pracuje po polsku, holendersku i angielsku. Żadne wyzwanie językowe jej nie przeraża. A poznanie lokalnej kultury biznesowej, poza oczywiście opanowaniem języka niderlandzkiego, uważa za klucz do sukcesu na holenderskim rynku.

 

 


Teresa: Przyjechałaś do Holandii znając już język niderlandzki czy dopiero na miejscu podjęłaś naukę?

Agnieszka: Po przyjeździe do Holandii przez pierwsze miesiące posługiwałam się językiem angielskim. Natychmiast też zaczęłam się uczyć języka holenderskiego. Byłam bardzo ciekawa zarówno nowej kultury, jak i języka tego kraju. Nauka języka obcego wymaga oczywiście zaangażowania i czasu, ale także odpowiedniej metody. Dla mnie to długotrwały proces, dlatego nadal uczęszczam do szkoły językowej www.talentraining.nl. Potrafię już w pełni komunikować się w języku niderlandzkim i tylko czasami posiłkuję się angielskim.

 

Teresa: Masz własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego? Czy uczęszczając na kurs? A może jesteś samoukiem?

Agnieszka: Prowadzę firmę wspólnie z siostrą, która od początku wspierała mnie w komunikacji w języku biznesowym. Moja praca to kontakty z firmami międzynarodowymi, stale posługuję się językiem polskim, angielskim i holenderskim. Cały czas uczę się holenderskiego biznesowego, ponieważ mam świadomość wielu niuansów wynikających z lokalnej kultury biznesowej.

Duża ilość materiałów do nauki dostępna jest online. Nasza firma także tworzy produkty dostosowane do wymogów współczesnych klientów. Jestem więc obeznana z platformami do nauki, filmami czy profilami Facebook, jako dodatkowymi źródłami materiałów niezbędnych do opanowania nie tylko wymowy, ale i stosowania wybranych zwrotów.

 

Teresa: Czy Twoim zdaniem, możliwe jest zbudowanie własnego, dobrze prosperującego biznesu w Holandii bez znajomości lokalnej kultury biznesowej?

Agnieszka: Kultura biznesu jest bardzo ważna w kontaktach z innymi firmami. W dużej mierze zależy ona od branży i specyfiki naszego interesu oraz grupy docelowej. Znajomość holenderskiej kultury biznesowej otwiera nas na lokalny rynek, dzięki czemu naszymi klientami stają się Holendrzy i holenderskie firmy. Jeśli biznesplan zakłada zdobycie tutejszego klienta, poznanie kultury biznesowej jest zwyczajnie niezbędne.

 

 Teresa: Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia firmy w Polsce i w Holandii?

Agnieszka: W Polsce nie miałam okazji pracować w ramach własnej działalności gospodarczej. Mam, więc spostrzeżenia tylko na temat rynku holenderskiego. Holendrzy są bardzo bezpośredni w komunikacji prywatnej i biznesowej. Mają dobrze rozwinięty sposób przedstawiania ofert i najczęściej bardzo sprawny system komunikacji z klientem. Dodatkowo potrafią wykorzystać reklamę i media społecznościowe. W negocjacjach są twardym partnerem, ale zawsze staramy się znaleźć rozwiązanie, które zadawala obie strony.

 

 Teresa: Masz wielu klientów. Czy to oni Cię znaleźli, czy dotarłaś do nich przez marketing w języku niderlandzkim?

Agnieszka: Prowadzimy firmę VCA-Talen dostarczającą kursy VCA w wielu językach. Motto naszej firmy brzmi, „ Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, nie ma barier językowych”. Jest ono bardzo symboliczne i odnosi się do bezpieczeństwa w pracy, jak również do barier językowych i poprawnego komunikowania się w pracy.

Obecnie prowadzimy kursy bezpieczeństwa w 18 różnych językach, dlatego marketing naszej firmy prowadzimy po holendersku, polsku i angielsku. Każdy z tych języków wymaga innych metod dotarcia do klienta, jak również odmiennego języka marketingowego. W różny sposób można dotrzeć do naszych usług – począwszy od przeglądarki internetowej, poprzez odpowiedź na newsletter czy też z polecenia zadowolonego klienta.

 

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to za mało klientów, aby „przeżyć”?

Agnieszka: Przede wszystkim otworzyć się na nowości, podejmować inicjatywny, szukać dróg dotarcia do klienta, być tam gdzie on – co w tej chwili oznacza po prostu online. Uwierzyć w siebie i… ciężko pracować. Możliwości są naprawdę nieograniczone. Biznes przenosi się na:

platformy online, sklepy internetowe, e-learning, kanały na Youtube, Facebook.

Dlatego staramy się być wszędzie tam gdzie nasz klient. Zgodnie z takim podejściem, od 2018 r. nasza firma wprowadza kursy VCA online, które będą dostępne w około 18 różnych językach! Jest to krok, który do tej pory wydawał się być w zasięgu tylko największych firm na rynku. Możliwość rejestracji na kurs czy egzamin online i wniesienie opłaty online to też elementy oferty, jakimi chcemy ułatwić dostęp do naszych usług. Myślę, że nieustanna analiza rynku i podążanie za trendami znacznie przyczynia się do łatwiejszego kontaktu z klientem.

Dajemy klientom „spróbować” naszego produktu, czyli tzw. VCA proefexamen. Uważam, że jeśli jesteśmy przekonani o tym, że produkt czy usługa naszej firmy są naprawdę dobre, dobrze jest dać klientom spróbować go całkiem za darmo.

Nie bójmy się również zlecać zadań i współpracować ze specjalistami. Często  warto zwrócić się o radę do specjalisty w dziedzinie marketingu czy kreowania marki. Korzyści są naprawdę wymierne.

 

Teresa: Co – na zakończenie – chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność na tym rynku?

Agnieszka: Warto na początku ustalić sobie konkretne cele. Czy np. czy celem mojej firmy jest zdobycie 10 nowych klientów? Czy bardziej rozpoznawalność? Czy może unikatowość? Wyznaczenie celów pomaga w dobraniu odpowiednich metod dotarcia do odbiorców naszych usług czy produktów. Tą drogą może być Facebook, networking, lepsza pozycja w Google czy też otwarcie sklepu internetowego. W miarę upływu czasu warto uelastyczniać ofertę i nie zrażać się nawet jeśli okaże się, że trzeba ją całkowicie zmienić, ponieważ klient oczekuje od nas czegoś zupełnie innego.

 

 Teresa: A teraz pytanie już bardziej osobiste. Czy powinny być na rynku podręczniki polsko-holenderskie dotyczące języka i kultury w biznesie? Czy gdyby tego rodzaju wydania były wcześniej dostępne, przyspieszyłyby rozwój Twojego biznesu?

Agnieszka: Myślę, że dobrze opracowany podręcznik, z informacjami na temat wymowy, sytuacji w jakich dana forma gramatyczna może być użyta, zwrotów w korespondencji czy najczęściej używanych fraz marketingowych, mógłby być bardzo ciekawą pozycją.

 

Teresa: Dziękuję Agnieszko, że podzieliłaś się z nami spostrzeżeniami na temat nauki języka niderlandzkiego i prowadzenia własnego biznesu w Holandii. Mam nadzieję, że z Twoich doświadczeń skorzystają nasi czytelnicy – polscy przedsiębiorcy.

Powodzenia w dalszym podbijaniu holenderskiego rynku w 2018 roku!

 

„Diabeł często tkwi w szczególe”, dlatego warto znać lokalną kulturę biznesową